MOJE BLOGOWANIE

NIE TYLKO O MICHAELU...
...Jeśli przychodzisz na świat, wiedząc, że jesteś kochany i opuszczasz go z tą samą świadomością, wszystko z czym w międzyczasie przyszło ci się zmierzyć - jest do pokonania. (Michael Jackson- Oxford 2001)

Ten blog nie mógłby powstać, gdyby nie miłość i zaangażowanie rzeszy fanów, którzy tłumaczą teksty o Michaelu Jacksonie na licznych portalach, poświęconych Królowi Popu.
Szczególne wyrazy uznania kieruję do zespołu tłumaczy: Ola, Anialim, Kora, Bea, Kato, Agnieszka, Butterfly26, Felicia M, Phi, Speed Demon, Tiffani, Ioretta, Marta, Nat, Bettima, Marta, Nat.
Specjalne podziękowania dla oddanych Fanek z Internetowej Bazy Tłumaczeń MJTranslate, oraz michaeljacksontruelove.
Gdyby nie WY, moja wiedza na temat Michaela byłaby niepełna i znacznie ograniczona.
Wszystkie zdjęcia oraz materiały filmowe znalezione i udostępnione z sieci.

Translate

piątek, 6 września 2013

Jestem, pamiętam, czuwam...


Michael Jackson
29 sierpnia 
minęła 55 rocznica Jego urodzin... :(



Pamiętam Michaelu, ale tu na ziemi życie czasem nie odpuszcza :(

Odszedł tragicznie i niespodziewanie cztery lata temu 25 czerwca 2009 roku, dwa miesiące przed ukończeniem 51 roku życia.
Pozostawił w żalu i rozpaczy trójkę dzieci, matkę, najbliższą rodzinę, przyjaciół, fanów...:(


Pomimo upływającego czasu pamieć o Nim ciągle jest żywa.
Niestety istnieje również jej negatywny wydźwięk.
Po pierwszym okresie żałoby media doszły do wniosku, że Michael Jackson ciągle się dobrze sprzedaje.



To, że przeczytasz to w gazecie
albo zobaczysz w telewizji
Nie dowodzi, że to prawda
(Tabloid Junke -  Michael Jackson)

Ponownie ruszyła kampania oszczerstw wobec człowieka, który nie żyje i nie może się bronić.
Zanim umarł wszystkie kontrowersje wokół jego osoby zostały wyjaśnione, a wyrok sądu uznał go za  niewinnego.


Michael Jackson został w pełni zrehabilitowany i oczyszczony z zarzucanych czynów, jednak piętno oskarżeń i wyniszczający proces pozostawiły bolesne ślady w jego sercu.

1993
2005
2009
I chociaż piękny uśmiech - znak firmowy Michaela Jacksona,
 rzadziej gościł na Jego twarzy... :(
w pamieci bliskich i fanów
pozostał utrwalony na zawsze,

Bad Tour 1988
Ze swoją ówczesną dziewczyną Brooke Shields 1984
Z wielką gwiazdą filmową Sophią Loren
Niedawno w sieci ukazał się uroczy filmik
z planu słynnego teledysku Black or White.
Mała dziewczynka Save Galesi , która w nim wystąpiła,
wzięła udział we wspólnej sesji  fotograficznej z Michaelem Jacksonem.
Obecnie dorosła osoba, udostępniła swój prywatny filmik z tamtego czasu.
W kilku uroczych scenach widać niesamowity kontakt Michaela z dziećmi.
Szczerze i naturalnie okazuje czułość i zainteresowanie małej dziewczynce.
Wolny jeszcze od upiorów przyszłości Michael uśmiecha się pięknie i beztrosko.
Może to nie jest typowe dla trzydziestolatka,
że czuje się lepiej wśród dzieci niż dorosłych,
ale Michael nie był taki jak wszyscy
i to w najlepszym tego słowa znaczeniu.


 

Jeszcze jedna zabawna i urocza scena.
Po zakończeniu zdjęć do Black or White,
Michael wraz Maccaulay Culkinem i dzieciakami, które wystąpiły w teledysku
zgotowali niespodziankę reżyserowi filmu - J. Landisowi ....;)



Wracając do teraźniejszości, cztery lata po śmierci Michaela, ożywają przebrzmiałe i zdyskredytowane historie.
Ponownie serwuje się je jako najświeższe newsy i odkrywczą prawdę.
Nadarzyła się bowiem okazja (Proces Katherine Jackson kontra AEG Live) dla pozyskania nowej rzeszy odbiorców, amatorów bulwarowych plotek i sensacji.
Zainteresowanie Michaelem Jacksonem gwarantuje potężne zyski oraz przypływ reklamodawców.
Media wygrzebują z lamusa nowych (starych) "świadków" i spreparowane przez nich "dowody", ignorując fakt, że onegdaj sąd wykluczył je jako niewiarygodne i nawet nie dopuścił do czynności procesowych w 2005r..

Obecny proces idzie o wielką stawkę.
Chodzi o niewiarygodne odszkodowanie od promotora i organizatora  koncertów TII Londyn 2009.

Katherine Jackson oskarża AEG Live o przyczynienie się do śmierci syna poprzez presję i lekceważenie pogarszającego się jego stanu zdrowia oraz brak należytej kontroli nad osobistym lekarzem, zatrudnionym przez promotora, którego nielegalne praktyki bezpośrednio doprowadziły do tragedii.
Murray uznany winnym w procesie karnym, odsiaduje obecnie czteroletni wyrok za nieumyślne spowodowanie śmierci Michaela

AEG Live ma wiele do stracenia, więc nie przebierając w środkach stawia wszystko na jedna kartę.
Przegrana procesu oznacza utratę reputacji, a wypłata ogromnego odszkodowania być może bankructwo.

Na początku procesu prawnik AEG Live w  mowie wstępnej powiedział coś, co zabrzmiało jak groźba.
Zapowiedział, że jego klienci nie mają wyboru i będą musieli sięgnąć po „niemiłe argumenty”, ponieważ muszą bronić się przed oskarżeniami.
Zasygnalizował, że wszystkie chwyty poniżej pasa uznają za dozwolone.

Linia obrony polega na skompromitowaniu Michaela jako uzależnionego od lat lekomana, skazanego na śmierć, który na przestrzeni dwóch dekad ukrywał to przed światem.
Tak wiec AEG, angażując się w projekt TII rzekomo nie miało o niczym pojęcia, a lekarz zatrudniony na trasę nie był przez nich kontrolowany, ponieważ rekomendował go sam Michael Jackson.
Pod jego "opieką" stan zdrowia gwiazdora gwałtownie pogarszał się, doprowadzając ostatecznie do zgonu 25 czerwca 2009r.

Sąd ma rozstrzygnąć czy AEG Live ponosi współodpowiedzialność za niezgodne z prawem praktyki Murraya wobec swojego pacjenta.
Czy w istocie nie mieli pojęcia, o sposobie leczenia bezsenności Michaela propofolem, niebezpiecznym anestetykiem?
Czy raczej przymykali na to oko, ponieważ  interesowała ich wyłącznie dyspozycyjność artysty na próbach i gotowość do koncertów za wszelką cenę?

W mailu, wysłanym do reżysera na 11 dni przed śmiercią Michaela, jeden z dyrektorów AEG, Paul Gongaware wyraża niezadowolenie, że dr.Murray uniemożliwił Jacksonowi pojawienie się na próbie poprzedniego dnia i grozi:
Przypomnimy (Murrayowi), że to AEG, a nie MJ mu płaci! 
Przypomnimy mu, czego od niego oczekujemy! 

Jacksonowie od dawna twierdzą, że AEG wywierało również presję na Murrayu, który chcąc otrzymywać ostatecznie ustalone wynagrodzenie: 150.000 dolarów miesięcznie, odpowiadał za dyspozycyjność Michaela i gotowość do występów, niezależnie od stanu zdrowia.

W ramach opieki  nad Michaelem podczas trasy TII  lekarz początkowo zażądał od AEG 5 milionów honorarium!!!, sprzętu resuscytacyjnego, monitorującego oraz akcesoriów i leków, niezbędnych do wyposażenia szpitalnego oddziału ratunkowego.
Biorąc pod uwagę pogarszająca się kondycję zdrowotną Michaela tego rodzaju wymagania powinny obudzić czujność płatnika i pracodawcy  lekarza.

AEG broni się, że nie wypłaciło Murrayowi ani jednego dolara, ponieważ umowa z nim nie została podpisana, tym samym lekarz nie był ich pracownikiem, wiec nie odpowiadają za jego poczynania wobec artysty.
To wierutna bzdura i kolejna próba wywinięcia się od odpowiedzialności.
Murray był oficjalnym lekarzem Michaela od momentu rozpoczęcia prób do TII.
Umowa była sporządzona i podpisana przez zainteresowanych.
Brakowało tylko podpisu Michaela, który jako ostatni miał ją zaakceptować pisemnie i  po prostu nie zdążył.
Podobnie sprawa wyglądała z najbliższymi współpracownikami artysty .
Na umowach Ortegi, Payne i Busha i Fay brakowało podpisu Michaela, ale to była czysta formalność.
Kontrakty były zapięte na ostatni guzik, wszyscy realizowali show i nikt na tym poziomie nie przejmował się papierami.
Od tego byli urzędnicy AEG i to jest ich zaniedbanie. W takiej sytuacji umowa ustna jest wiążąca.

AEG Live nie musiało martwić się zdrowiem Michaela.
Udana trasa miała przynieść krocie, a śmierć była dobrze ubezpieczona.
Najgorszą ewentualnością mogło być jej odwołanie przez Michaela, jednak wtedy to on zostałby bankrutem.
Michael podpisał kontrakt z AEG w styczniu 2009 roku. 
Zgodnie z umową AEG miało wyłożyć pieniądze na serię koncertów w O2 Arena w Londynie, a on zobowiązał się dać show na najwyższym poziomie. 
Gdyby nie dotrzymał umowy AEG przejęłoby kontrolę nad jego pogrążonym w długach majątkiem, a zyski z katalogu muzycznego miały zrekompensować poniesione koszty. 

Niczego zatem nie ryzykowali.
Śmierć Michaela, tragiczna dla tych, którzy go kochali, stała się komercyjnym dobrodziejstwem dla AEG. 

Śmierć Michaela jest potworną tragedią, ale życie musi toczyć się dalej. 

AEG zbije fortunę na sprzedaży gadżetów, z zachowanych biletów, wystawy i z filmu/dvd 
napisał Phillips do kolegów z branży.

Po śmierci artysty AEG w pełni odzyskało koszty produkcji z ubezpieczenia Loyda, które wynosiło 17.5 mln. dolarów.
Za sprzedany Sony materiał z prób do filmu TII zainkasowali 65 mln. dolarów.
Partycypowali również w zyskach z dystrybucji filmu na całym świecie, który przyniósł astronomiczne sumy (260 mln dolarów).
Do tego należy dodać 85 mln. dol. z zachowanych na pamiątkę biletów przez ok. 40% fanów.
Jedyna przykrość to proces z Loydem, który skarży AEG o zwrot odszkodowania.
Ubezpieczyciele koncertów żądają anulowania opiewającej na 17,5 mln dolarów polisy zawartej z AEG, które miało skłamać odnośnie stanu zdrowia artysty i jego gotowości do występów. 

Proces toczy się już ponad cztery miesiące.
Wszyscy świadkowie, którzy dotąd zeznawali przed ławą przysięgłych, zarówno z jednej jak z drugiej strony wyrażali się o Michaelu w samych superlatywach jako człowieku, synu, ojcu, byłym mężu, artyście.
Często świadkowie nie potrafili ukryć wzruszenia, a nawet łez.
Z tych zeznań wyłania się obraz niezwykłej, charyzmatycznej postaci i genialnego artysty, który pomimo gorszych momentów kontrolował swoje życie i karierę.
Był kreatywny, w pełni zaangażowany twórczo i emocjonalnie w projekt TII.

W miarę postępujących prób i nasilającej się presji, najbliższe otoczenie Michaela (Karen Fay, Kenny Ortega, Michael Bush, Stacey Walker, Travis Payne i wiele innych osób)  zauważało niepokojące zmiany w jego stanie zdrowia i kondycji psycho-fizycznej.
Niektórzy z nich zaczęli obawiać się o Jego życie.

Miałam bardzo silne przeczucie, że Michael umiera. 
Krzyczałam o tym do telefonu
Powiedziałam, że należy go umieścić natychmiast w szpitalu. 
Powtarzałam, że Michael umiera, on umiera, on odchodzi, musi znaleźć się w szpitalu!
Proszę zrób coś, proszę, proszę
Zapytałam go, dlaczego nikt nie widział, tego co ja widziałam. 
Powiedział, że nie wie. (Alif Sankey-współproducentka show do reżysera Kenny Ortega)

(Ortega do Philpsa)
MJ nie jest w wystarczająco dobrej formie, by śpiewać na żywo i jednocześnie tańczyć.
Opuścił kolejny tydzień prób, a kiedy w końcu pojawił się 19 czerwca, był zbyt słaby, by wziąć w niej udział.
Wątpliwości są wszechobecne.

Widzę silne objawy paranoi, strachu i jakby zaburzeń obsesyjnych. 
Uważam, że najlepsze, co możemy zrobić, to zaangażować specjalistę, by jak najszybciej go zbadał.
Jakby były w nim dwie osoby. 

Jedna (głęboko w środku) stara się trzymać tego, kim był i kim wciąż może być i nie chce, byśmy z niego zrezygnowali, druga osoba jest w tym słabym i niepokojącym stanie.
napisał Ortega, który znał Jacksona od 20 lat. 

Phillips - Szef AEG sprzeciwił się tej prośbie
Najważniejsze to, byśmy ani ty, ani ja, czy też ktokolwiek związany z show nie zachowywali się jak psychiatrzy - amatorzy.
odpisał Phillips.

Morderczy harmonogram prób i napięty plan londyńskich  koncertów słusznie przerażał Michaela.
Kiedy ich liczba wzrosła z 10 na 31, a w końcu na 50 wyglądało to następująco:


Brakowało czasu na odpoczynek i regenerację.
Michael zdawał sobie sprawę ile sił będzie kosztował go każdy koncert.
Był niebywałym perfekcjonistą. Podczas występu dawał z siebie wszystko.
Nie chciał i nie mógł pozwolić sobie na najmniejsze potknięcie.
Wiedział, że każdy koncert będzie brany pod lupę  i szczegółowo analizowany.
Był świadomy, że jego kondycja artystyczna, jego wygląd, ponownie znajdą się w centrum zainteresowania, a każdy krok będzie śledzony.
Obawiał się tego, a jednocześnie był spragniony sukcesu i pragnął powrotu.
Rozpaczliwie potrzebował akceptacji i miłości fanów.
Chciał, aby jego dzieci wreszcie zobaczyły go na scenie.
Czul, że jest na to gotowy.
Pragnął w blasku reflektorów zakończyć swoją spektakularną karierę estradową.
Pokazać raz jeszcze, że powstał z popiołów, a potem realizować nowe projekty artystyczne, związane z produkcją filmową i kompozycją.

Potrzebował również pieniędzy (gotówki), chociaż był (jest!) współwłaścicielem (połowa udziałów!) największego wydawnictwa muzycznego na świecie, katalogu Sony/ATV Music Publishing, oraz nieruchomości, cennych przedmiotów, kolekcji dzieł sztuki i bajkowej posiadłości  Neverland Ranch.

Pragnął tych koncertów, a jednocześnie obawiał się ich
Im bliżej rozpoczęcia Tour, tym bardziej paraliżował go strach i niepewność jak zostanie przyjęty.
To wszystko sprawiało, że czuł się przyparty do muru.
Michael dobrze wiedział, że najwspanialszy sukces nie powstrzyma czarnego pijaru  jakiego może spodziewać się ze strony mediów i  oponentów.
Wiedział, że przy okazji TII nastąpi powrót do przeszłości. Nie miał siły ponownie tego znosić.

Największa obawa dotyczyła dzieci.
Mało prawdopodobne, by były już na to przygotowane.
Dotąd żyły z ojcem w izolacji od świata zewnętrznego.
Zbyt małe, by zdobył się wprowadzić je w temat koszmaru, z jakim przyszło mu się zmierzyć
kilka lat temu.

Narastające problemy, trapiące Michaela podczas przygotowań do Trasy TII dotyczyły  zarówno sfery emocjonalnej jak i fizycznej.
Michael miał 50 lat, ponadto cierpiał na przewlekłą insomnię, która w stresujących momentach nasilała się, stając się nie do zniesienia.
Walczył z nią w jedyny sposób jaki znał.
Podstawowy błąd Michaela polegał na tym, że w takich chwilach szedł na skróty.
Wierzył w leki i ufał lekarzom.
To oni mu podsunęli propofol jako antidotum na bezsenność, tymczasem to silny anestetyk, środek znieczulający, stosowany wyłącznie do narkozy podczas zabiegów operacyjnych.

Michael tylko raz, w krytycznym 1993 r. zdecydował się na klinikę odwykową, co zapewne wtedy uratowało mu życie.
Po raz pierwszy ze środkami przeciwbólowymi zetknął się w 1984 roku po wypadku na planie reklamówki Pepsi, gdy został dotkliwie poparzony.
Dotkliwy ból, jakiego doznawał przez wiele lat skomplikowanego leczenia blizn na głowie, łagodzono środkami przeciwbólowymi (m.in. Demerol), co niestety doprowadziło do uzależnienia.

Doznając ulgi w fizycznym cierpieniu, Michael szybko odkrył, że leki te pozwalają mu również zasnąć i odprężyć się... zapomnieć.
Łagodziły traumę oskarżeń i bezprecedensowej nagonki mediów, jaką zapoczątkowała sprawa Chandlera w 1993 r.
O tego momentu Michael zmagał się z cierpieniem fizycznym i emocjonalnym w sposób, który wydawał mu się najprostszy i najskuteczniejszy w jego sytuacji.
Ukrywał  uzależnienie od środków przeciwbólowych przed bliskimi, przyjaciółmi, fanami, przed światem, który śledził każde jego kichniecie.
Obawiał się pójść ponownie na odwyk, bo zawsze realizował jakiś ważny projekt artystyczny i nie wystarczało czasu, aby wyłączyć się na długie leczenie.
Po drugie obawiał się przecieków i roztrząsania tej sprawy publicznie na łamach brukowców.

Nie ufał nikomu, oprócz kilku lekarzy, a ci uzależniając go od leków, zapewniali sobie stały dopływ gotówki, splendor i reklamę osobistego lekarza takiej gwiazdy jak Michael Jackson.
On z kolei uważał, że jest bezpieczny pod opieką wybitnych specjalistów, tymczasem niejednokrotnie balansowano na krawędzi życia i śmierci.
Pobierając stosowne honorarium był podle oszukiwany przez swojego chirurga plastycznego, który np. twierdził, że podczas znieczulenia ogólnego wykonał zabieg chirurgiczny, tymczasem taki wcale nie miał miejsca.
Michael uważał tych ludzi za swoich przyjaciół, a oni perfidnie go wykorzystywali.
Na koniec trafił na tego idiotę Murraya,  który go zabił.



W zaciszu Mauzoleum Holly Terrace Forest Lawn Memorial Park, Glendale, odgrodzony od doczesnego świata, spoczywa Król Popu, Michael Jackson.
Nikt nie może wejść do środka, dlatego wyrazy hołdu i pamięci fanów składane są przed zamkniętymi i strzeżonymi drzwiami  długiego korytarza, prowadzącego w prostej linii do Jego sarkofagu.


------------------
RIP MJ


------------------------------------------------------------------------------------------