MOJE BLOGOWANIE

NIE TYLKO O MICHAELU...
...Jeśli przychodzisz na świat, wiedząc, że jesteś kochany i opuszczasz go z tą samą świadomością, wszystko z czym w międzyczasie przyszło ci się zmierzyć - jest do pokonania. (Michael Jackson- Oxford 2001)

Ten blog nie mógłby powstać, gdyby nie miłość i zaangażowanie rzeszy fanów, którzy tłumaczą teksty o Michaelu Jacksonie na licznych portalach, poświęconych Królowi Popu.
Szczególne wyrazy uznania kieruję do zespołu tłumaczy: Ola, Anialim, Kora, Bea, Kato, Agnieszka, Butterfly26, Felicia M, Phi, Speed Demon, Tiffani, Ioretta, Marta, Nat, Bettima, Marta, Nat.
Specjalne podziękowania dla oddanych Fanek z Internetowej Bazy Tłumaczeń MJTranslate, oraz michaeljacksontruelove.
Gdyby nie WY, moja wiedza na temat Michaela byłaby niepełna i znacznie ograniczona.
Wszystkie zdjęcia oraz materiały filmowe znalezione i udostępnione z sieci.

Translate

poniedziałek, 1 lipca 2013

Scream !!!

KRZYK!


Czy ktoś się nie zlituje
Bo nie mogę tego już znieść
Przestańcie mnie dręczyć
Przestańcie wreszcie mnie dręczyć
Przestańcie mnie dręczyć
Chce mi się krzyczeć
Przestańcie mnie dręczyć
Przestańcie wreszcie mnie dręczyć
Przestańcie mnie dręczyć
Chce mi się krzyczeć!



The Dailly Mirror - bulwarowy dziennik brytyjski
Sunday People - tabloidowy dodatek niedzielny
-------------------------------------------------------------------------------

30 czerwca 2013 - upiorne wspomnienie mrocznych dni 1993 roku, kiedy takie historie były codziennością.

Pierwsza strona Sunday People publikuje wyjątkowo ohydny, kłamliwy i nieaktualny artykuł o Michaelu Jacksonie, a w nim m.in. pomówienia byłego kucharza i jego żony, zdyskredytowanych przez sędziego podczas procesu 2005 roku.
Ludzie Ci za za swoje "zeznania" zostali wtedy sowicie opłaceni.
Okazały się one tak bezpodstawne, niewiarygodne i bezużyteczne, iż sędzia nie dopuścił tych świadków do procesu.

I oto dzisiaj angielska bulwarówka odgrzewa dawne historie.
Drukuje brednie sprzed lat jako najnowszy news, a stare kasety z nagraniami byłych pracowników jakoby Michael Jackson miał być pedofilem przedstawia jako wiarygodne fakty.

Na tym nie koniec.
Ten szmatławiec powołuje się na rzekome dowody, jakie posiada FBI, co jest wyjątkowo perfidną manipulacją i nadużyciem.
FBI po śmierci Michaela odtajniło dokumenty i sporządziło raport o braku jakichkolwiek śladów oraz dowodów przestępstwa.
Od momentu pojawienia się pierwszych oskarżeń w 1993 roku, do samej śmierci Michael znajdował się w kręgu zainteresowania FBI, również po uniewinniającym wyroku w 2005 r. aczkolwiek już nie w takim stopniu jak przed nim.
Nigdy niczego nie znaleziono.

Na prośbę publicysty i dziennikarza Charlesa Thompsona raport w tej sprawie został ujawniony  po śmierci artysty w 2009 roku.
Zawierał m.in. kasety z nagraniami świadków, zdyskredytowanych i uznanych za niewiarygodnych, którym udowodniono, że brali pieniądze za swoje zeznania, a także dokumenty, skonfiskowane podczas aresztowania prywatnego detektywa Anthony Pellicano. 
Zatrudniony w 1993 roku przez Michaela, do rozwikłania wymuszenia i szantażu, jakiego dopuścił się wobec niego Evan Chandler.
Pellicano przebywa obecnie w wiezieniu, skazany na 15 lat odsiadki za szantaże, podsłuchy gwiazd, celebrytów, wymuszenia i oszustwa. 
Postawiono mu 78 zarzutów.
Miał enigmatycznie stwierdzić, iż odkrył, że Michael Jackson zrobił coś znacznie gorszego niż molestowanie (??)
Miał również okazję zeznać to w sądzie w 2005 roku, jednak tego nie zrobił.
Tak więc na okoliczność tego wyznania FBI prześwietliło kolejny raz Michaela Jacksona pod tym kątem.
I znowu niczego nie znaleziono.
Dokumenty FBI o których perfidnie napisano w Sunday People, to sterta procesowo bezużytecznych taśm i papierów, w których nie brakowało sfałszowanych potwierdzeń opłat za milczenie rzekomych ofiar molestowania. 
Owszem znajdują się w archiwum FBI, ale stanowią koronny dowód na niewinność Michaela Jacksona.
Po jego śmierci mogły zostać upublicznione. 
Media mają do nich wolny dostęp, jednak kiedy zostały ujawnione w 2009 poinformowały o tym tylko nieliczne.

Obecnie podczas toczącego się procesu o zaniedbania AEG Live -  promotora i organizatora trasy This Is It wobec Michaela, które przyczyniły się do jego tragicznej śmierci, śmieciowe media zwęszyły okazję do podniesienia podupadłych nakładów.
Nic nie przyciąga tak jak skandal i Michael Jackson.
Liczy się tylko zysk, a w tym wypadku jest murowany.

Tym razem w swojej manipulacji gazeta posunęła się tak daleko, że powinna odpowiedzieć przed sądem za zniesławienie osoby, która nie żyje i nie może się bronić.
Czy to kiedyś wreszcie się skończy!
W tego rodzaju prasie manipulacja faktami jest na porządku dziennym, ale tym razem zmanipulowano kłamstwa!
To jest podłe i perfidne!
Kto teraz to sprawdzi?
Ludzie pomyślą...  musiało coś być na rzeczy. I ja im się nie dziwię.
Nie każdy jest fanem, o  antyfanach nie wspomnę.

Nasza Interia poszła dziś za ciosem i za angielskim brukowcem oczerniła Michaela, dorzucając do tego wyjątkowo nieudane zdjęcie, które obudziło najgorsze instynkty w komentarzach internautów.
Pudelek dodał do  obleśnego tekstu piękne rodzinne, zdjęcie Michaela z Prince i Paris na kolanach, oraz równie cudowne co wzruszające z chłopczykiem bukaresztańskiego domu dziecka w ramionach. 
W podtekście brudna sugestia.
Tymczasem te niewinne ujęcia stanowią kwintesencję uczuć Michaela do dzieci:
naturalny portret o
jca z synem i córką
oraz czułość i empatia wobec biednego opuszczonego maluszka
z rumuńskiego zaniedbanego sierocińca,
który został wyremontowany i wyposażony
przez Michaela podczas pobytu w Bukareszcie
w ramach koncertu trasy Dangerous Tour

Jeśli słyszysz jakieś kłamstwo dostatecznie często, zaczynasz w nie wierzyć 

(Michael Jackson)

Córka Michaela Jacksona wrażliwa nastolatka nie wytrzymała tego wszystkiego.
Próbowała się zabić. Od trzech tygodni ciągle przebywa w szpitalu.
Będzie musiała zrezygnować ze szkoły i uczyć się w domu jak 10-letni Blanket, a  niegdyś jej ojciec, który do końca życia pozostawał więźniem swojej sławy.
16 letni Prince na razie jakoś sobie radzi.

Czy dzieci Michaela Jacksona mają szansę na normalne i szczęśliwe życie? Wątpię... :(

Charles Thompson wspomniany wyżej dziennikarz śledczy i publicysta, który zna raport FBI i publikuje sporo o Michaelu Jacksonie, natychmiast zareagował na rewelacje Sunday People.
Jego opinię na ten temat znajdziemy tutaj.
Zapraszam i zachęcam nieznających angielskiego do skorzystania z translatora google .... nie jest źle ;)

Trzeba przyznać, że pomimo niedzieli i różnicy czasu odezwało się już sporo głosów oburzenia i pogardy dla gazety.


Jestem wykończona...idę spać... o ile zasnę.

--------------------------------------------------------------------------------------------

9 komentarzy:

  1. Przykre to wszystko :( , jak łatwo można zniszczyć człowiekowi życie i nie ponieść za to jakichkolwiek konsekwencji...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dusza we mnie krzyczy!!! przepłakałam całą noc , nie mam już siły , cztery lata z drżeniem serca czekałam na cud , że może coś się w ludziach zmieni ,że zrozumieją... .
    Dziękuję Ci Michaelino , że jesteś. To była upiorna noc myślałam ,że jestem z tym sama.
    Wielka jest cena sławy , ale takiej ceny jaką płacił i nadal płaci Michael Jackson nie zapłacił chyba jeszcze żaden człowiek w historii świata. Niby cywilizowany świat , a w rzeczywistości wielki globalny kołtun. Przez lata tabloidowe hieny , przy milczącej akceptacji świata znęcały się nad jednym z najszlachetniejszych ludzi doprowadzając go w końcu do śmierci , ale jak widać to jeszcze nie dość ......
    Była szansa na przywrócenie Michaelowi Jego świetności i zapewnienie mu należnego i godnego miejsca w historii , ten proces tę szansę pogrzebał - mam żal do rodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lepiej tego nie można ująć...dziękuję Kochana <3

      Usuń
  3. To podłe co robią media, nadal niszczą Michaela, depczą go, pomawiają, oskrazają praktycznie o wszystko. Żaden z tych szmatławców nie zada sobie trudu aby napisać prawdę, bo dla nich to niemodne, nie sprzeda się.
    Co im zrobiła tak cudowny człowiek jakim jest Michael, że musza go tak opluwać? Nie wiem czy kiedyś doczekamy dnia, kiedy Michael nie będzie fałszywie oskarżany, chciałbym bardzo dożyć takiego dnia.
    Biedne jego dzieci, że muszą być w centrum tych oszczerstw, ciągle narażone na głupoty ze strony innych.
    Chciałabym bardzo, aby to się wreszcie skończyło, żeby zostawili wreszcie Michaela w spokoju. AKK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz.
      Straciłam nadzieje,że istnieje sprawiedliwość i przyzwoitość:( usciski <3

      Usuń
  4. wczoraj te wiadomosci uderzyly we mnie ze zdwojona moca :( to chyba nigdy sie nie skonczy... Dookola robia nam pranie mozgow :/ parszywy swiat i okropni ludzie! chce krzyczec!Gdzie sa wszyscy ci wspaniali przyjaciele MJ?Niech ktos w koncu sie odezwie!Przeciez oni wiedza najlepiej jakim czlowiekiem byl MJ.Niech ktos cos w koncu powie!serce peka... :( A.K

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od niedzieli pełno śmieci w Necie:(((
      pozdrawiam Kochana<3

      Usuń
  5. Krzyczeć...wrzeszczeć....wyć mi się chce....bedę zawsze z Tobą Michael'a,tak jak przez wszystkie te trudne lata....

    Ben

    OdpowiedzUsuń