MOJE BLOGOWANIE

NIE TYLKO O MICHAELU...
...Jeśli przychodzisz na świat, wiedząc, że jesteś kochany i opuszczasz go z tą samą świadomością, wszystko z czym w międzyczasie przyszło ci się zmierzyć - jest do pokonania. (Michael Jackson- Oxford 2001)

Ten blog nie mógłby powstać, gdyby nie miłość i zaangażowanie rzeszy fanów, którzy tłumaczą teksty o Michaelu Jacksonie na licznych portalach, poświęconych Królowi Popu.
Szczególne wyrazy uznania kieruję do zespołu tłumaczy: Ola, Anialim, Kora, Bea, Kato, Agnieszka, Butterfly26, Felicia M, Phi, Speed Demon, Tiffani, Ioretta, Marta, Nat, Bettima, Marta, Nat.
Specjalne podziękowania dla oddanych Fanek z Internetowej Bazy Tłumaczeń MJTranslate, oraz michaeljacksontruelove.
Gdyby nie WY, moja wiedza na temat Michaela byłaby niepełna i znacznie ograniczona.
Wszystkie zdjęcia oraz materiały filmowe znalezione i udostępnione z sieci.

Translate

piątek, 4 listopada 2011

Proces...w oczekiwaniu na wyrok (cz.13)

Prawda zawsze zwycięża!
-------------------------------------------------------------------------------------------------------- 
Zeznania świadków obrony pogrążają Conrada Murray'a, osobistego lekarza Michaela Jacksona.
Jedyną korzystną sytuacją dla oskarżonego jest tylko to, lub aż to, że udowodnienie mu zaaplikowania ostatniej, śmiertelnej dawki jest trudne do dowiedzenia.
Jedyny świadek nie żyje, a cały proces opiera się na zeznaniach lekarza, które są dowodem w sprawie.
Murray mógł powiedzieć wszystko co sobie wymyślił ze swoim adwokatem, kiedy przez 2 dni skutecznie uchylał się policyjnemu przesłuchaniu.
Oskarżony lekarz jest winny tego, co już mu udowodniono, jednak istota sprawy polega na przekonaniu ławy przysięgłych, że zastrzyku nie zrobił sobie Michael.
Biegli trzej specjaliści wykluczyli możliwość jego udziału w zażyciu dodatkowych leków i propofoluPotwierdzili aż w 17 punktach rażące naruszenie przez oskarżonego podstawowych zasad medyczno-etycznych w odniesieniu do swego pacjenta, które uznali za bezpośrednią przyczynę śmierci.
W sypialni był tylko Conrad Murray, a więc kto mógł podać ostatnią dawkę jeśli nie on???

Proces ten jednak rozpoczął się od problemu jaki spowodowała niechlujna praca policji. 
Nie zabezpieczono należycie wszystkich śladów, całego monitoringu, przesłuchania policyjne były opóźnione, nie zeznawała niania, ani nikt ze służby(??), nie było nakazu zamknięcia domu.
Cała dokumentacja policji pozostawia wiele do życzenia, co daje podstawę do snucia różnych teorii obrony na korzyść oskarżonego jak np.osoby trzecie, możliwość matactwa, zadeptywanie śladów itp.
W większości to bzdura, ale w głowach sędziów przysięgłych zasiana wątpliwość może przynieść korzystny skutek dla oskarżonego, podczas uzgadniania werdyktu.
Konkretnie - może być istotną okolicznością łagodzącą dla tego i tak śmiesznie małego wymiaru kary, jakim w tym przypadku jest maksymalnie 4 lata pozbawienia wolności.

Przed nami zapowiadana trójka ostatnich świadków, mowy końcowe i koniec procesu.
Niebawem ogłoszenie wyroku.

Przyjaciółce i długoletniej makijażystce Michaela, Karen Fay udało się uniknąć przykrego udziału w procesie jako świadka obrony.


Sprawiedliwości stało się zadość i do tego przesłuchania nie doszło.
Karen od lat tak blisko Michaela, zeznając pod przysięgą, byłaby zmuszona odpowiadać na pytania obrony, której celem jest zdezawuowanie jego osoby w oczach sędziów przysięgłych.
Nie udało się!..na szczęście!


Dalszy ciąg zeznań świadków powołanych przez obronę:
Randy Phillips
Robert Waldman
3 Paul White

Randy Phillips 
Jest prezesem i dyrektorem generalnym AEG Live
Spotkał się z Michaelem we wrześniu 2008 roku, który wydawał się zmotywowany i otwarty na pomysł zorganizowania koncertów TII w Londynie.
Kolejne spotkanie odbyło się 31 października 2008r i dotyczyło aspektów twórczych projektu.
Było bardzo emocjonalne. 
Michael pragnął wznowić karierę, wydać nową płytę, był pełen projektów charytatywnych – obaj, zarówno MJ, jak i RP, płakali. 
Kontrakt obejmował 31 koncertów i  został podpisany w domu Michaela w styczniu 2009 roku. 
Pamiętna konferencja prasowa na ten temat odbyła się w marcu.






AEG ogłosiło początkowo 10 koncertów.  
Odbyła się przedsprzedaż biletów, popyt był nieprawdopodobny.
Michael ostatecznie zgodził się na 50 koncertów, stawiając dwa warunki.
Prosił o dom poza Londynem dla siebie i swoich dzieci oraz miejsce w Księdze Guinnessa z liczbą tych 50 koncertów. 
Wyraził również życzenie, aby to Kenny Ortega był reżyserem show.
Próby rozpoczęto się w maju.
Także w maju Michael zaproponował Conrada Murray’a na swego osobistego lekarza podczas trwania trasy. 
Na początku czerwca manager Michaela - Frank Dileo wyraził obawę o jego zdrowie.
Twierdził, że nie je on wystarczająco dużo i zaniepokojony zwrócił się z tym do doktora Conrada Murray’a na co ten odpowiedział, że Michael jest całkowicie zdrowy.
Obiecał zregenerować jego organizm poprzez odpowiednie koktajle proteinowe, tymczasem w zaciszu sypialni co noc szpikował go propofolem i psychotropami.
Świadek zeznał, że było oczywistym, iż Michael ufał CM i że mieli ze sobą bliskie, niemal przyjacielskie relacje. 

W drugim tygodniu czerwca swoje obawy wyraził  reżyser Kenny Ortega.
Uważał, że Michael był mniej zaangażowany i zdekoncentrowany, opuszczał próby.
Pomimo trudności nikt nie rozważał możliwości odcięcia funduszy i nie było obaw, że show może zostać odwołane.
W razie konieczności zostałoby przełożone.
Świadek zeznaje, że na jednym spotkaniu w sprawach produkcji Michael nie był tak skupiony, jak zazwyczaj.
Jego asystent, Michael Amir Williams powiedział mu, że właśnie wrócili od dermatologa - dr.Arnolda Kleina.
Po przerwanej próbie 20 czerwca, w związku z obawami reżysera odbyło się drugie spotkanie z jego lekarzem, tym razem w domu Michaela.
Świadek był obecny, a także manager Frank Dileo  i reżyser Kenny Ortega.
Doktor Murray stanowczo powtórzył, że Michael jest zdrowy, a Ortega ma zająć się swoimi sprawami, ponieważ on, osobisty lekarz nad wszystkim panuje i odpowiada za zdrowie Michaela!
MJ również zapewniał, że jest pod kontrolą lekarza i przepraszał za swoją niedyspozycję 20 czerwca.
Ponownie świadek widział go na próbach 23 i 24 czerwca, w przeddzień śmierci.
Zeznał, że był fenomenalny!
Miał gęsią skórkę, kiedy oglądał go na scenie.



"Kiedy wychodziliśmy, położył swoje ręce na moich ramionach i powiedział: Tu mnie masz, jestem teraz gotowy"
Randy Philips mówi, że MJ był niesamowicie zmotywowany, nazywa go geniuszem.
Mówi także, że był wspaniałym, kochającym ojcem, który pragnął tego show dla swoich dzieci, bowiem dotąd nie widziały swojego ojca na scenie w pełni możliwości artystycznych.
Świadek nigdy nie czuł, że MJ nie jest w stanie zagrać tych koncertów.
RP nie wiedział, jakie usługi medyczne CM świadczył Michaelowi.
Powtórzył, że AFG nigdy nie rozważało odcięcia funduszy na show.
Bierze więc w łeb jedna z koncepcji obrony, że zdesperowany Michael w obawie przed konsekwencjami, wynikającymi z zerwania kontraktu z jego powodu, popadnie w poważne tarapaty finansowe.
Nie dość, że nie zarobi, to jeszcze straci fortunę na odszkodowanie za niedotrzymanie umowy. 
Taka sytuacja miałaby go skłonić do samobójstwa!!
Karkołomna teza, zważywszy fakt jakie plany miał Michael, jak bardzo kochał i dbał o swoje dzieci, będąc ich jedynym rodzicem i opiekunem.




Jedyną okolicznością łagodzącą dla Murray'a jaka może wyniknąć z zeznań tego świadka, jest poświadczenie, że widział lekarza w szpitalu, a ten był smutny oraz bardzo przejęty......powaga sytuacji nie pozwala mi w tym miejscu wstawić uśmieszków(;). 


Świadek dr Robert Waldman - specjalista od uzależnień
Pomaga pacjentom zerwać z nałogiem alkoholowym i/lub z uzależnieniem od leków/narkotyków.
Przejrzał dokumentację medyczną Michaela Jacksona dostarczoną przez dr Arnolda Kleina, która obejmowała okres od stycznia do 22 czerwca 2009 roku. Zgodnie z tą dokumentacją 12 marca 2009r. Michael otrzymał botox (bolesny wypełniacz zmarszczek) i przeciw bólowe zastrzyki z demerolu.
17 marca - leczenie jak 12 marca - podobne zastrzyki z demerolu.
Zalecaną górną granicą dla demerolu jest 600 mg leku na 24 godziny.
MJ otrzymał 200mg, a więc 1/3 dobowej dawki. 
Nastepne wizyty w klinice Kleina miały miejsce dość regularnie w odstępach średnio ok. 3-5 dni.
Bolesnym zabiegom dermatologicznym zwykle towarzyszyło podawanie demerolu i midazolamu, jednak dawka 200 lub 100mg nigdy nie przekraczała połowy wspomnianej wyżej maksymalnej dobowo (600mg), a więc z tego punktu widzenia Klein postępował zgodnie z zasadami.
W jego gabinecie Michael był poddawany zabiegom, które dopuszczają znieczulenie, w zależności od stopnia wytrzymałości na ból.
Dla niektórych pacjentów są konieczne, zbędne dla innych, lepiej radzących sobie z bólem.
Od 27 kwietnia 2009 dawka wzrosła do 300mg, co według świadka znaczy iż Michael uzależniał się od demerolu.
To ciągle połowa dopuszczalnej normy, jednak nie sposób twierdzić, że wszystko jest w porządku.
Arnold Klein, który 30 lat leczył Michaela, lekką ręką aplikował uzależniający demerol!
Wszystko zaczęło się od oparzenia głowy na planie reklamówki Pepsi w 1984r, kiedy Michael musiał poddać się serii bolesnych zabiegów.
Dolegliwości bólowe, trwały kilka lat.
Jedna z ostatnich operacji miała miejsce przed rozpoczęciem Dangerous Tour, a więc około 8 lat po wypadku.
Michael był wtedy bardzo cierpiący, brakowało czasu na spokojną rekonwalescencję i dojście do do zdrowia.
Wtedy na pewno brał demorol, o czym nieopatrznie klepnęła Karen Faye (stąd zapewne pomysł obrony powołania jej na świadka.)
Mordercza trasa koncertowa, narastające problemy z Chandlerami spowodowały, że Michael nie był w stanie zakończyć tourne - konieczne stało się leczenie uzależnienia od środków przeciwbólowych.


Świadek Robert Waldman zeznaje, że przyczyną bezsenności może być odstawienie demerolu. 
Taki wniosek wysnuwa na podstawie dokumentacji medycznej wizyt MJ u dermatologa, z których wynika, że między 6 a 19 majem 2009r. Michael nie odwiedził kliniki  dr Kleina.
Znaczące przerwy między zastrzykami z demerolu pojawiły się również w czerwcu 2009 roku. 
Świadek mówi, że odstawienie opoidów pociąga za sobą lęk, niepokój, bezsenność.

Do akcji wchodzi oskarżyciel -  Prokurator Walgren.
Wspólnie ze świadkiem analizują wykresy na których opiera się jego zeznanie i oto co z tego wynika:
20 kwietnia MJ nie był u dr.Kleina, a świadek wprowadził dane do swojego wykresu, które odnoszą się do tego dnia.(???)
Podobnie nie zgadza się dzień 4 czerwca.(!!!) 
Świadek tłumaczy, że dokumentacja medyczna doktora Kleina była bardzo trudna do odczytania, dlatego zostały wykonane wykresy. 
Twierdzi, że wykres na którym oparł swoje zeznania przed sądem, został zrobiony jedynie na własny użytek - reprezentuje on wizyty Michaela u dr Kleina.


Reasumując - wywód tego świadka obrony zostaje podważony przez prokuraturę jako niewiarygodny, a powyższe tłumaczenie nie usprawiedliwia braku dokładności oraz pomyłek eksperta w tak istotnej opinii dla dla sprawy, po za tym Michael umarł z przedawkowania propofolu -w  jego organizmie nie znaleziono żadnych śladów demerolu.

Świadek Dr Paul White

Anestezjolog - obecnie na emeryturze – praktykował przez 30 lat. Pracował wtedy w szpitalu i zajmował się badaniami naukowymi. Uważa się za eksperta w sprawach dotyczących stosowania propofolu
Wstępny raport White'a początkowo opierał się na zeznaniach Conrada Murray'a, udzielonych policji i orzeczeniu z autopsji.
White był zaskoczony - jeśli CM zrobiłby to, co powiedział w swoich zeznaniach, MJ nie miał prawa umarzeć!….......rzecz jednak w tym, że Murray kłamał, co zostało już udowodnione!!!
Świadek White napisał list zawierający swoje wnioski, ale obecnie zmienił zdanie.
Na podstawie badań swojego byłego współpracownika i kolegi doktora S. Shafera(świadka oskarżenia w tym samym procesie), dotyczących biodostępności doustnie zażytego leku, wycofał się ze stwierdzenia, że to Michael wypił propofol, gdy Murray wyszedł do toalety............nie miał wyjścia wobec druzgoczącego dowodu - dr Shafer i ochotnicy wypili propofol, wykluczając taką tezę.

White przyznaje, że na etykiecie dotyczącej stosowania propofolu, znajduje się informacja jego autorstwa, iż lek WYŁĄCZNIE jest przeznaczony do usypiania na oddziale intensywnej terapii!

Nie ma mowy o podawaniu go w warunkach domowych!..........hmm, takie zeznanie raczej nie wpłynie pozytywnie na decyzję ławy przysięgłych i nie pomoże Murray'owi, a przypominam, że jest świadek obrony!!

W dalszym ciągu zeznań White twierdzi, że 25mg propofolu, do czego przyznaje się oskarżony lekarz wyciszyłoby niepokój oraz wywołałoby krótkotrwałą senność, ponieważ to minimalne znieczulenie. 
W takim przypadki pacjent reaguje na bodźce, drogi oddechowe i funkcje sercowo-naczyniowe są w normie.
Tym razem ekspert zmierza do wersji obrony, że Michael mógł obudzić się, połknąć 8(!!!) tabletek lorazepamu i samodzielnie zrobić sobie zastrzyk z 25 mg propofolu, który okazał się dla niego śmiertelny.
Świadek jest tak wyrozumiały dla Michaela, iż uważa że owe 8 tabletek (potwierdzona w autopsji zawartość lorazepamu we krwi) mógł przyjmować tragicznej nocy w odstępach czasu, ukrywając to przed swoim lekarzem............i znowu sprzeczność w zeznaniach Murray'a, który twierdzi, że tylko na 2 minuty opuścił swego pacjenta, kiedy on spał po propofolu
Następnie White odnosi się do symulacji swojego byłego kolegi i adwersarza dr Shafera. 
Mówi, że wykres doktora, w którym zakładał on dawki propofolu podawane przez kroplówkę są niezgodne z tym, co Murray powiedział policjantom...........ha!ha! - bardzo dobre! Murray uchylał się od zeznań przez dwa dni po śmierci Michaela, dopiero po naradzie ze swoim adwokatem i w jego obecnośći złożył wyjaśnienia, już w trakcie których wynikło wiele nieścisłości, kłamstw i mataczeń.

Naciskany przez prokuratora w końcu przyznaje, że Michael miałby trudności, by samemu nabrać propofol i  zrobić sobie zastrzyk.
Doktor White zaczyna się gubić, a wszystko nie trzyma się kupy!

Michael musiałby jakimś cudem obudzić się po propofolu i 8 tabletkach lorazepamu!
Jak mógł połknąć osiem tabletek w nocy - w obecności lekarza?
Półprzytomny wstać z łożka, znaleźć, nabrać z ampułki propofol, wymieszać go ze znieczulająca lidokainą i sobie wstrzyknąć.
Miałby na to zaledwie 2 mnuty, skoro mamy wierzyć Murrayowi, że tyle był nieobecny w sypialni. 
Następnie wytrzeć swoje odciski palców z ampułki oraz strzykawki, wrócić, położyć sie do łózka i umrzeć, zanim tamten wróci z łazienki, która zresztą znajdowała się obok sypialni.
Wszystkie te czynności musiałby wykonywać  z podłączonym cewnikiem i kroplówką wiszącą na statywie..............totalna niedorzeczność! przebywający w toalecie za ścianą sypialni doktor powinien go chyba usłyszeć, kiedy tak szperał i wędrował po swojej sypialni??


Świadek White jest kluczowym świadkiem obrony.
Nie wydaje sie, aby jego zeznania mogły dowieść, że Murray nie jest winien śmierci Michaela.
W tym przypadku jednak wystarczy, że uświadomi sędziom przysięgłym brak dowodów, że to lekarz podał śmiertelna dawkę anestetyku swojemu pacjentowi.

Doktor Paul White jest ostatnim świadkiem tego procesu.
Pozostają jeszcze końcowe mowy oskarżyciela oraz obrony, następnie wyrok!
Ten proces to farsa!
Toczy się raptem o 4 lata więzienia, jeżeli Murray'owi zostanie udowodniona wina!
Sedno sprawy sprowadza się do tego, który z ekspertów przekona do swoich racji sędziów przysięgłych: dr.Shafer czy dr.White?
Wszystko kręci się wokół ilości i sposobu podania propofolu, a przecież istotą rzeczy powinno być jego stosowanie, do tego w nagannych warunkach, bez podstawowego zabezpieczenia i to, że lekarz pozostawił pacjenta samego. 

Biorąc pod uwagę postawione zarzuty na jedno wychodzi - Murray jest WINNY! 


Mowy końcowe zostały wygłoszone dzisiaj w nocy.
Wyrok poznamy w późnych godzinach wieczornych naszego czasu.


źródlo: MJPT  tłumaczenie:anialim
http://mjloveanddreams.jun.pl/
---------------------------------------------------------------------------------------------------

2 komentarze:

  1. Dzięki Michaelino za te sprawozdania.Ciężko to znoszę,ale mam nadzieję,że sędziowie przysięgli mają ROZUM i wydadzą wyrok na jaki wszyscy czekamy.Nic i nikt nie zwróci Nam Michaela i to jest tragiczne.Pozostanie Nam smutek,rozpacz i łzy.Jeszcze nigdy w swoim życiu / a mam już trochę lat/ tyle się nie modliłam co podczas tego procesu.1 listopada spędziłam na cmentarzach i prosiłam wszystkich Świętych i zmarłych o wstawiennictwo za Michasiem i opiekę nad Nim.Wiem ,że Anioły tego nie potrzebują ale jak tak na wszelki wypadek.Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.BK.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja Tobie także BK.- ściskam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń