MOJE BLOGOWANIE

NIE TYLKO O MICHAELU...
...Jeśli przychodzisz na świat, wiedząc, że jesteś kochany i opuszczasz go z tą samą świadomością, wszystko z czym w międzyczasie przyszło ci się zmierzyć - jest do pokonania. (Michael Jackson- Oxford 2001)

Ten blog nie mógłby powstać, gdyby nie miłość i zaangażowanie rzeszy fanów, którzy tłumaczą teksty o Michaelu Jacksonie na licznych portalach, poświęconych Królowi Popu.
Szczególne wyrazy uznania kieruję do zespołu tłumaczy: Ola, Anialim, Kora, Bea, Kato, Agnieszka, Butterfly26, Felicia M, Phi, Speed Demon, Tiffani, Ioretta, Marta, Nat, Bettima, Marta, Nat.
Specjalne podziękowania dla oddanych Fanek z Internetowej Bazy Tłumaczeń MJTranslate, oraz michaeljacksontruelove.
Gdyby nie WY, moja wiedza na temat Michaela byłaby niepełna i znacznie ograniczona.
Wszystkie zdjęcia oraz materiały filmowe znalezione i udostępnione z sieci.

Translate

wtorek, 11 października 2011

Proces...Zeznania Murray'a (cz.9)

Przesłuchanie doktora Conrada Murray'a przez LAPD 27.06.2009 w obecności jego adwokata.




Skrót transkryptu, odtworzonego w sądzie 7.10.2011r.
Część 1


Doktor Conrad Murray po raz pierwszy zetknął się z Michaelem Jacksonem w 2006 roku.
Sądzi, że wtedy na pewno nie był jego jedynym lekarzem.
Jest kardiologiem.
Poznali się przez asystenta MJMichaela Amira Williamsa, który jest synem pacjenta Murray’a.
Michael i dzieci chorowali na grypę.
Opiekował się wtedy nimi przez około dwa miesiące.

Następny bliższy kontakt został nawiązany ponownie przez Brata, tak zawsze nazywa lekarz, M.A.Williamsa i dotyczył propozycji objęcia całościowej opieki medycznej podczas przygotowań i w trasie serii koncertów TII w Londynie.

Musiałbym znać więcej szczegółów i tyle - to było sedno pytania – szczerze wyznaje Murray śledczym.
Owo sedno zapewne dotyczyło honorarium, które początkowo miało wynosić 5 milionów dolarów, ale ostatecznie zgodził się na 150 000 miesięcznie.
Porozumienie w sprawie wynagrodzenia  zostało zawarte z organizatorem i promotorem koncertów.
Michael decydował, AEG miało być płatnikiem.

Śledczy pyta o ogólny stan zdrowia Michaela.
Conrad Murray odpowiada:
Ogólnie mówiąc, nie był osobą, która dobrze się odżywiała. Był bardzo szczupły. Wiedziałem, że prawdopodobnie odwiedzał innych lekarzy, zatem nie jestem pewien, czy do końca był szczery w sprawach ogólnego stanu zdrowia, jednakże podczas pobieżnego badania fizykalnego nie zauważyłem żadnych poważniejszych zmian, poza nadwichnięciem prawego biodra


24.06.2009r. jak zwykle czekał na Michaela w jego rezydencji.
Po za niedzielą spędzał tam 6 dni w tygodniu od 2 miesięcy, odkąd został jego osobistym lekarzem.
Michael wrócił z próby około 1 w nocy zmęczony i znużony.
Skarżył się, że traktują go jak maszynę.
Wziął prysznic i wrócił do sypialni.
Murray wysmarował go maścią na przewlekłe problemy dermatologiczne, związane z jego vitiligo, następnie z uwagi na odwodnienie po wyczerpującej próbie, podłączył kroplówkę, bo kiedy ćwiczy i tańczy traci dużo płynów.
Rozmawiali chwilę, następnie podał lek, który miał pomóc mu zasnąć.
Michael cierpiał na insomnię, permanentną bezsenność i bardzo cierpiał z tego powodu

Kroplówka podłączona była do jego prawej lub lewej nogi, pod kolanem.
Śledczy próbują ustalić dokładne miejsce wkłucia…lekarz nie pamięta.
Michael miał kiepskie żyły, a więc szukał odpowiedniego miejsca.
Jakie leki podał? – następne pytanie.
Valium -  jedną tabletkę 10 mg, doustnie.
Efektów podobno nie było, więc podał dodatkowe leki:
Lorazepam przez kroplówkę, rozcieńczając z solą fizjologiczną.

Śledczy próbuje zrozumieć.
Czy przez inne wkłucie?
CM: Nie, powoli wstrzyknąłem.
Słucham?
CM: Przez wolno podawaną kroplówkę.
Ok. Zatem przez wkłucie założone pod kroplówkę?
CM: Nie. Kroplówka była z normalną solą fizjologiczną na odwodnienie. Niżej, w rurce jest taki port, do którego mogę wbić igłę. Zakręciłem na ten czas kroplówkę i powoli wstrzykiwałem lek przez ponad dwie do trzech minut i kiedy lek został ostrożnie podany, odkręcałem - odblokowywałem kroplówkę, która teraz znów działała.
Ok. Co było później?
CM: Cóż, obserwowałem go. Obserwowałem go, a on wciąż przez ponad godzinę nie zasypiał.
Śledczy: Jakieś dodatkowe leki?
CM: Cóż, obserwowałem go ponieważ chciałem być ostrożny. Obserwowałem wystarczająco długo, by zauważyć, czy leki działają i czy zasypia. Po jakiejś godzinie, on wciąż nie spał.
Nic się nie działo. Narzekał, że nie może spać. Dlatego po godzinie postanowiłem, że podam mu inny środek, ponieważ nie śpi, a po godzinie efekty leków powinny być już widoczne. Podałem mu lek o nazwie Midazolam.
Śledczy: Ile leku pan podał?
CM: Podałem mu 2 mg.
Również został wstrzyknięty?
CM: Tak, powoli.
Proszę podać nam czas, kiedy pan to podał, doktorze.?
CM: Mniej więcej godzinę po czekaniu na efekty Lorazepamu.
A Lorazepam podał pan o której?
CM: Cóż, kiedy nasmarowany położył się do łóżka, w piżamie. Po prysznicu, powiedziałbym.. zgaduję…około 2 w nocy.
CM: Znów czekałem. I lek nie działał. On wciąż nie spał. Powiedziałem, „Może spróbuje pan medytacji? Przygaśmy światła. Przyciszmy muzykę” – ta, przy której sypiał była głośna, „Pomasuję pańskie stopy. Proszę spróbować się odprężyć. Proszę próbować medytować.” Niechętnie, ale zrobił to. Zamknął oczy. Ucieszyłem się. Obserwowałem go przez około 15 minut, kiedy znów się obudził.
Powiedział „Po tym, jak polecił pan medytować, nie sądziłem, że to zadziała, ale chyba trochę spałem, czyż nie?” Odpowiedziałem. „Tak. Zatem próbujmy dalej w taki sposób.” I próbowaliśmy. Zrobiła się czwarta rano. Czwarta minęła, a on wciąż nie spał. O 4.30 rano dalej nie spał. I narzekał, „Muszę zasnąć, doktorze Conradzie. Muszę występować na próbach. Muszę być gotowy na koncerty w Anglii. Będę musiał odwołać mój występ. Muszę odwołać moją podróż, bo wie pan, bez snu nie mogę funkcjonować.” Odpowiedziałem, „Chcę, żeby pan spróbował. Proszę tylko próbować. Musi pan zamknąć oczy.Wie pan, znów zacząłem pracować”. Starał się zamknąć oczy, ale nic nie skutkowało. Ruszał nogami, wiercił się w łóżku, narzekał, „Och, nie mogę spać. Lekarstwo nie działa.” Postanowiłem, że rozsądnym będzie podanie dodatkowej dawki Lorazepamu, zatem podałem mu powoli 2 mg. Było to przed 5 rano.
Śledczy: Czy to pomogło mu się zrelaksować?
CM: Nie. Zaczynało świtać. Wciąż nie spał, wciąż mówił. Wtedy podałem mu kolejne 2 mg Versed, nie Lorazepam w taki sam sposób jak poprzednio, rozcieńczony, który wolno wstrzyknąłem i żadnych efektów. Podałem kolejną dawkę, mając nadzieję, że pomoże mu zasnąć. I to też nie pomogło. Żadnego efektu.
Sprawdziłem miejsce wkłucia dojścia kroplówki. Chciałem zobaczyć, że dostaje tę kroplówkę, a nie spływa gdzieś na pościel. Pomyślałem – gdzie trafia ten lek? Dlaczego ten człowiek nie reaguje?
Śledczy: Przez ten czas w ogóle nie oddawał moczu?
CM: Oddawał, ponieważ był podłączony do kroplówki, przez co był nawadniany.
Śledczy: Zatem dotarliśmy do 7:30. Podał pan dodatkowe leki?
CM: Tak.
I wciąż nie było efektów?
CM: Żadnych efektów.
Śledczy: Robi się późno. Co wydarzyło się później?
CM: Jest teraz 10:00 rano i nic nie działało.
Śledczy: Między 7:30 a10:00 tyko pan go obserwował i kazał medytować?
CM: Próbowaliśmy i próbowaliśmy. A teraz zaczął naprawdę narzekać, że nie może spać. Nic co robię, nie przynosi skutku, zatem będzie musiał odwołać dzień, odwołać próbę; wszystko trzeba będzie odwołać, przesunąć; a jest bardzo mało czasu przed przewiezieniem show do Anglii. Wtedy poprosił o propofol
Śledczy: Czym jest ten Propofol?
CM: To środek uspokajający, który można używać również do znieczulania…..(również? WYŁĄCZNIE doktorku!!!)
CM: Podaje się go DOŻYLNIE. Dawkę leku określamy na podstawie wagi ciała, następnie powoli podajemy kroplówkę, aby utrzymywać czas snu w organizmie.
Śledczy: Ok. Podał mu pan ten Propofol?
CM: Tak. Była 10:30.
Śledczy: Po raz pierwszy pan tego używał?
CM: Pierwszy raz, tak…… (KŁAMSTWO!!!!)  
CM: Podałem małą dawkę, która miała mu pomóc zasnąć, żeby sprawdzić, czy zadziała.
Śledczy: Ile początkowo pan podał?
CM: 25 mg. Wziąłem lek z fiolki, rozcieńczyłem go. Należy go rozcieńczyć i zwykle robię to za pomocą Lidokainy, ponieważ bardzo parzy naczynia krwionośne. To efekt uboczny. Sprawia ból. Wstrzykiwałem to powoli przez jakieś 3 do 5 minut.
Śledczy: Zatem teraz mamy mniej więcej 10:50, 11:00.
CM: Mhm
Śledczy: Co działo się później?
CM: Zasypia……..(a doktorek flirtuje sobie przez telefon)

Zapewnia śledczych, że zabezpieczył się w sprzęt monitorujący, wykorzystując wszystkie dostępne środki ostrożności……(KŁAMSTWO!)

CM: Odkąd zacząłem go leczyć, dbałem o to, by zawsze w pobliżu był tlen, żebym każdej nocy mógł zakładać mu maskę tlenową oraz pulsometr, taką plastykową rurkę mocowaną do palca ręki lub nogi.To takie urządzenie na baterie. Pokazuje mi poziom saturacji i poziom tętna pacjenta…........(KLAMSTWO!...pulsometr, według zaznania Alvareza, został założony dopiero przed przyjazdem pogotowia, po za tym najprymitywniejszy, nie był wyposażony w monitor i alarm, a lekarz przecież wychodził z sypialni).

Na tym etapie przesłuchania lekarz przyznaje, że nie pierwszy raz podawał propofol i zwykle większą(50mg) dawkę niż wtedy, a Michael reagował na lek pozytywnie.
Praktykował to od 2 miesięcy, niemal każdej nocy!
To czas intensywnych przygotowań Michaela do koncertów w Londynie…..OMG!!!
Murray rzekomo ostrzegał, że to nienaturalny sposób na sen, że lepiej byłoby przywrócić zdrowy rytm jak u większości ludzi.
Następnie przyznał, że zanim otrzymał propozycję zatrudnienia jako osobistego lekarza Michaela, rozmawiał z nim na temat jego oczekiwań i swojej roli podczas trwania przygotowań oraz późniejszej trasy koncertowej.
Miało to miejsce w Las Vegas.
Michael miał wtedy powiedzieć:
 „Conradzie, wiesz, że kiedy jestem w trasie, kiedy jestem w trasie, mam problemy ze snem. Większość lekarzy pomagało mi zasnąć na 15 do 18 godzin, ponieważ tego potrzebowałem.”
CM: Naiwnie, nie sądziłem, że sypiał pod opieką 15 do 18 godzin. Nie pomyślałem, że mówimy o codzienności.
Chciał mi to wtedy pokazać, jeszcze nim zgodziłem się na dołączenie do jego zespołu.
I dalej Michael do Murraya:
„Bo chyba nie bardzo pan wie, lub nie rozumie, że chodzi o długie godziny. Jeśli śpię 15 do 18 godzin, wtedy czuję się na tyle dobrze, by móc występować. I to większość lekarzy dla mnie robiło. Myślę, że dla pana, może być to zbyt wiele.”
CM: Dla mnie nie było to zbyt wiele…….(no cóż..po prostu pestka!)

Murray zeznaje, że wtedy Michael poszukiwał dwóch lekarzy, ponieważ zdawał sobie sprawę, że potrzebuje także anestezjologa.
Miał zatem świadomość ryzyka i chciał zrobić wszystko, aby zapewnić sobie maksymalnie profesjonalną opiekę.
Jednak tylko Murray był tak chciwy i głupi, aby się na to zgodzić.
Ujawnia śledczym nazwisko innego lekarza, doktora Adamsa, który rzekomo był gotów jako drugi lekarz wyjechać w trasę.
Obecnie od niego już z tego powodu ma pozew w sądzie za pomówienie.

Śledczy kontynuują przesłuchanie:
Co nastąpiło po podaniu 25 mg Propofolu 25 czerwca 2009r.?
CM: Michael nareszcie zasypia. Zostałem tam i obserwowałem. Monitorowałem saturację. Była wysoka, 90 procent. Tętno około 70. Wszystko wyglądało stabilnie. Siedziałem tam i obserwowałem tak długo, aż poczułem, że wszystko jest w porządku. Później musiałem pójść do łazienki. Wstałem, poszedłem do łazienki, załatwiłem się i pomyślałem również, żeby opróżnić zbiornik z moczem, jaki zebrał się przez noc.
Wróciłem po 2 minutach…. (KŁAMSTWO!)
Podszedłem do jego łóżka i byłem zaskoczony, wydawało mi się, że nie oddycha, bo zawsze obserwowałem jego klatkę piersiową, patrzyłem na ruchy przepony itd. Od razu spojrzałem na pulsometr, tętno wynosiło jakieś 122 uderzenia, sprawdziłem puls, wyczułem słaby puls w okolicach tętnicy udowej, jego ciało było ciepłe. Nie było zmian w jego kolorze. Zatem, pomyślałem, że wszystko działo się bardzo szybko, kiedy mnie nie było, w tym czasie, kiedy wyszedłem i wróciłem. Zatem od razu rozpocząłem resuscytację i usta-usta……….(ani słowem nie wspomina, że zanim zauważył, iż Michael nie oddycha, w tym czasie GADAŁ sobie przez telefon!)
CM: Zacząłem więc od ucisków klatki piersiowej, a później prędko samodzielnie zacząłem go wentylować, robiłem usta-usta. Obserwowałem, jak jego klatka piersiowa opada i unosi się. Wiedziałem więc, że dobrze go wentylowałem i dostaje powietrze. A później znów zająłem się CPR.
Robiąc to, spojrzałem na telefon. Co ważne, w tym domu nie działał żaden telefon. Dlaczego? Chyba po to, żeby uniknąć niechcianych telefonów, pan Jackson nieustannie zmieniał numer swojej komórki.
Kontynuując jedną, lewą ręką CPR, sięgnąłem po swój telefon komórkowy i zadzwoniłem do jego asystenta, Brata Michaela Amira Williamsa.
Powiedziałem mu, musisz natychmiast przysłać ochronę do pokoju pana Jacksona. Mamy problem.             

                                                        ……………………………........CDN

źródlo: MJPT  tłumaczenie:anialim
-----------------------------------------------------------------------------------------

1 komentarz:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń