MOJE BLOGOWANIE

NIE TYLKO O MICHAELU...
...Jeśli przychodzisz na świat, wiedząc, że jesteś kochany i opuszczasz go z tą samą świadomością, wszystko z czym w międzyczasie przyszło ci się zmierzyć - jest do pokonania. (Michael Jackson- Oxford 2001)

Ten blog nie mógłby powstać, gdyby nie miłość i zaangażowanie rzeszy fanów, którzy tłumaczą teksty o Michaelu Jacksonie na licznych portalach, poświęconych Królowi Popu.
Szczególne wyrazy uznania kieruję do zespołu tłumaczy: Ola, Anialim, Kora, Bea, Kato, Agnieszka, Butterfly26, Felicia M, Phi, Speed Demon, Tiffani, Ioretta, Marta, Nat, Bettima, Marta, Nat.
Specjalne podziękowania dla oddanych Fanek z Internetowej Bazy Tłumaczeń MJTranslate, oraz michaeljacksontruelove.
Gdyby nie WY, moja wiedza na temat Michaela byłaby niepełna i znacznie ograniczona.

Wszystkie zdjęcia oraz materiały filmowe znalezione i udostępnione z sieci.

Translate


piątek, 14 października 2011

Proces...dokończenie zeznań Murray'a(cz.10)

                                         Oczy i uśmiech :) ...niezapomniane
Ehh....słodki ;)
                                                         Childhood
-----------------------------------------------------------------------------------------------------


Przesłuchanie doktora Conrada Murray'a przez LAPD 27.06.2009 w obecności jego adwokata


Skrót transkryptu odtworzonego w sądzie 7.10.2011r.
Część 2. Dokończenie zeznań Conrada Murray’a

C.M: ….kontynuując jedną, lewą ręką CPR, sięgnąłem po swój telefon komórkowy i zadzwoniłem do jego (Michaela Jacksona) asystenta, Brata Michaela. Powiedziałem mu, „Bracie Michaelu, musisz natychmiast przysłać ochronę do pokoju pana Jacksona. Mamy problem.”Ok.? …..........(PODSTAWOWY BŁĄD! NALEŻAŁO DZWONIĆ NA 911 !!!)

CM: Nie mogłem go wtedy poprosić, żeby zadzwonił po pogotowie, ponieważ chciałby wiedzieć, co się dzieje, a ja tu mam pacjenta, który potrzebuje pomocy, któremu staram się pomóc i staram się zrobić, co mogę, by sprowadzić pomoc…..(BZDURA!...trząsł portkami i myślał o zacieraniu śladów propofolu  - wpadł w panikę!)
CM: Kiedy już zadzwoniłem, wróciłem do jego ciała................(??, czyżby wiedział już, że Michael NIE ŻYJE?)... i dalej konsekwentnie wykonywałem CPR i usta-usta. Zauważyłem, że puls …nie wyczuwałem już pulsu. CPR i usta-usta.
Nikt nie pojawił się w drzwiach. Nikt nie zapukał. Minęła minuta. Przeprowadzałem CPR, sięgnąłem do torby. Szybko wyjąłem strzykawkę z Flumazenilem. To środek odwracający działanie leków benzodiazepinowych. Ponieważ dostał Lorazepam, dostał Versed, więc chciałem odwrócić ich działanie, jeśli weszłyby w reakcję z Propofolem, które mu podałem, wszystko to po to, by mu pomóc. Podałem 0,2 mg Flumazenilu.
Dalej uciskałem klatkę piersiową, ale wciąż nie oddychał.
Śledczy: I nie nadchodziła pomoc.
CM: Nie nadchodziła pomoc. Uciskałem klatkę piersiową, robiłem usta-usta, upewniałem się, że był dobrze wentylowany. Uciskałem klatkę piersiową. Otworzyłem drzwi, wybiegłem na lewo i później na dół do kuchni, gdzie powinni być ochroniarze. Powiedziałem kucharce, „Zdarzył się nagły wypadek. Natychmiast niech pani przyśle ochronę.”……(opuścił sypialnię, zatem PRZERWAŁ CPR!! I nadal nie dzwoni na 911!!!)


Natychmiast pojawia się ochroniarz Alberto Alvarez i dopiero wtedy wzywa karetkę.

C.M: Robiłem usta-usta. Ale chciałem, od razu wezwać karetkę, chociaż on dalej leżał na łóżku, a ja potrzebowałbym pomocy, by go stamtąd przenieść i położyć na podłodze, na twardsze podłoże…...(KOLEJNA BZDURA!)
Murray to potężny dwumetrowy mężczyzna, a Michael bardzo szczupły - 175/62. 
Wystarczyło zsunąć go z niskiego łóżka na dywan.
POGOTOWIE zjawiło się już za 4 MINUTY!!!, a więc niemal natychmiast, instruując cały czas przez telefon jak poprawnie wykonywać resuscytację do przybycia na miejsce ratowników.

Dopiero kiedy w sypialni znalazł się ochroniarz, na polecenie dyspozytora pogotowia, przenieśli Michaela na podłogę i wspólnie kontynuowali CPR.
Wspólnie z ratownikami, po 20 minutach bezskutecznych prób, lekarz z kliniki UCLA nie chciał dłużej pozostać na linii i zlecać kolejnych leków.
Polecono ogłosić zgon, ale Murray nie zgadzał się z tym twierdząc, iż wyczuwa puls.
Jako lekarz jest wyższy rangą od ratowników medycznych, który tego nie potwierdzają.
Szpital w tej sytuacji decyduje się na przywiezienie Michaela do swojego oddziału ratunkowego.

W dalszym ciągu przesłuchania Murray zeznaje, a właściwie opowiada:

CM: Kocham pana Jacksona. Był moim przyjacielem. Na różne sposoby otwierał się przede mną...........(a ja go wtedy nagrywałem!!!)

CM: Chciałem mu pomóc, jak tylko umiałem najlepiej. Panowie, on był samotnym ojcem. To nie jest częste w przypadku mężczyzn. Ale on, on był samotnym ojcem trójki dzieci. A ja…zawsze myślałem o jego dzieciach tak, jak o własnych. Chciałem zrobić wszystko, żeby przeżył……(HIPOKRYTA!!!)

CM: Byłem w karetce z panem Jacksonem. Dojechaliśmy do UCLA. Zabraliśmy go do sali, gdzie czekał personel medyczny. Staraliśmy się. Staraliśmy się przynajmniej przez godzinę. Sądzę, że poddaliby się wcześniej, gdybym nie naciskał, by wykorzystali każdą szansę ............(bo w przeciwieństwie do tego nieuka i kłamcy wiedzieli, że Michael NIE ŻYJE!)
Śledczy: Bardzo krótko. Przepraszam, że przeszkadzam. Kiedy przyjechaliście do UCLA, czy?...nie jestem pewien? Nie znam się na procedurach. Czy odpowiedzialność za pacjenta jest wtedy przenoszona na lekarzy z UCLA, czy dalej to pan odpowiada?
CM: Odpowiedzialność przejmują lekarze z UCLA…….(I o TO przez cały czas CHODZIŁO doktorkowi! Z tego powodu naciskał na przewiezienie Michaela do szpitala, chociaż doskonale wiedział, że jest już za późno! Nikt poza nim nie wyczuł  pulsu ani w domu, ani w klinice.)
Śledczy: Ok.
CM: Nie mam uprawnień……(NO WŁAŚNIE!!!....a także za wiele wiedzy oraz rozumu.)
CM: Ale pozostałem na miejscu, a oni się na to zgodzili, trzymałem się na uboczu.
Śledczy: Dzieją się rzeczy nieuchronne i…
CM: Umiera.
Śledczy …Umiera.
CM: Ogłaszają zgon. Zapytali, „Czy jest tu lekarz, który podpisze akt zgonu?” Odpowiedziałem, „Nie chcę podpisywać aktu zgonu pana Jacksona, skoro nie znam przyczyny śmierci.” Dlatego poleciłem przeprowadzenie sekcji. Stąd wziął się ten pomysł.
Śledczy: Tak, z wielu źródeł słyszeliśmy, że tak właśnie było. 
CM: Poleciłem jej przeprowadzenie……….....(Jaki wspaniałomyślny! Wiadomo, że AUTOPSJA była nieunikniona)

Leki, które miała wykryć, według adwokata Murraya, obecnego podczas tego przesłuchania, nie przesądzały jeszcze o winie jego klienta. 
Teza obrony od początku jest taka, że Michael wybudził się znowu i w desperacji podał sobie sam więcej propofolu -oto jak Murray i jego obrońca tłumaczą śledczym obecność tego leku w sypialni Michaela.
Pierwsze przesłuchanie lekarza po 25 czerwca 2009 odbyło się za dwa dni, zanim poznano ostateczne wyniki badań toksykologicznych.
Fakt obecności propofolu w sypialni był niezaprzeczalny (znaleziono puste i pełne fiolki leku).

CM: Pan Jackson był moim przyjacielem. Kochałem go. Mieliśmy wspaniałe relacje. Po tym, jak dołączyłem do jego ekipy, okazało się, że znalazłem się w sytuacji, gdzie pacjent chciał stałego, regularnego Deprivanu (propofol) podawanego co noc. Byłem tam, żeby mu pomóc i chciałem być na miejscu na wypadek, gdyby coś było nie tak, by pomóc mu najlepiej, jak potrafiłem………….(TRZEBA było zwrócić się do specjalistów ZABURZEŃ SNU! !Uświadomić Michaelowi NIEBEZPIECZEŃSTWO, a przede wszystkim ODMÓWIĆ takiego „leczenia”!)
CM: Byłem zaniepokojony tym, jak trudno było mu zasnąć tamtej nocy i nie wiedziałem, czy był to skutek odstawienia środka, do którego był przyzwyczajony. Dlaczego? Trzy dni przed jego śmiercią, zacząłem odstawiać panu Jacksonowi Propofol.
Śledczy: Wiedział o tym, czy nie?
CM: Było to za jego zgodą i wiedzą. Powiedziałem mu, że chciałem wprowadzić bardziej naturalne sposoby zasypiania. Chciałem bardziej postawić na siłę umysłu. Po ćwiczeniach, występach człowiek jest zmęczony, chciałem, żeby w sposób naturalny zasypiał. Zapytałem go, „Jeśli już teraz tak jest, co dopiero będzie, kiedy rozpoczną się koncerty? Chcesz to dalej ciągnąć?” Odpowiedział, „Nie, myślę, że sobie poradzę. Myślę, że będę mógł spać bez tego.” Tak mi wtedy powiedział.
Odpowiedziałem, „Myślę, że musimy spróbować słabszych środków, nie Propofolu…by pomóc ci zasnąć i zobaczymy, czy nam się uda.” Zacząłem trzy dni wcześniej…72 godziny wcześniej. Widziałem go co noc. Wtedy zacząłem używać więcej Lorazepamu i Versed.
Śledczy: Pan starał się zmniejszyć dawki propofolu?
CM: Odstawić go.

Zaiste, rychło w czas!
Przez trzy miesiące, co noc, jak wcześniej przyznał, faszerował Michaela propofolem!
Nie szukał pomocy u innych specjalistów, psychoterapeutów, psychologów itp.!
Zakupił propofol i inne leki w ilościach, które wprowadziłyby w stan głębokiej sedacji stado słoni!

O tym, że kłamał, kluczył, zatajał fakty świadczy następne zeznanie jednego z śledczych przesłuchujących wtedy Murray’a:

Świadek: Detektyw Policji Scott Smith:  

Smith wskazuje, że propofol pierwszy raz został wspomniany przez Murraya dopiero podczas przesłuchania prowadzonego przez LAPD dwa dni po śmierci Michaela (27 czerwca 2009).
Do tego czasu CM wspominał jedynie, że podał środki uspokajające.
Nie było mowy o żadnych połączeniach telefonicznych, jakie lekarz wykonywał czy otrzymał 25 czerwca i w tamtym czasie.
Świadek nie zdawał sobie sprawy z kluczowej rozmowy telefonicznej Murray'a z Shade Anding, albowiem policja nie dysponowała jeszcze wówczas bilingami.

Świadek zeznał, że Murray i jego adwokat byli zaskoczeni faktem, iż policja do czasu odbywającego się 27.06.2009r. przesłuchania lekarza, nie odnalazła dotąd medycznych toreb z garderoby Michaela, w których ukryte były anestetyki i inne medykamenty.
Kiedy Murray zapytany, gdzie jest strzykawka, odpowiedział, że w domu w torbie, Detektyw przyznał, że jeszcze jej nie znaleźli.
Murray i jego prawnik wydawali się tym faktem mocno zaskoczeni.
Nie świadczy najlepiej to o policji, która niedokładnie przeszukała dom.
Najprawdopodobniej śmierć Michaela uznali za przedawkowanie narkotyków, nierzadkie w świecie gwiazd i celebrytów, więc podeszli do sprawy rutynowo.
Medialne plotki dopełniły reszty -  już dawno uczyniły z Michaela wrak człowieka, stojącego nad grobem……..(Poważny i niedopuszczalny BŁĄD policji, który zapewne zostanie wykorzystany przez obrońców Murray'a na jego korzyść, że śledztwo było prowadzone niechlujnie)

Przeszukanie samochodu, domu i kliniki Murraya nie przyniosło efektów w postaci znalezienia propofolu……(wiadomo! CAŁY MAGAZYN zgromadził w domu Michaela!)

Następnie świadek zeznaje, że 11 sierpnia 2009r. wydano nakaz rewizji apteki Applied Pharmacy w Las Vegas, której właścicielem był Tim Lopez.
To właśnie wtedy policja odkryła, że przesyłano propofol do mieszkania Nicole Alvarez – partnerki życiowa Murray’a.
Wydano więc nakaz przeszukania jej domu w Santa Monica, które odbyło sie 13 sierpnia 2009,  jednak żadnych fiolek propofolu nie znaleziono.

Nie znaleziono także żadnej dokumentacji medycznej Michaela, obejmującej okres od kwietnia do czerwca 2009r., którą miał obowiązek prowadzić jego lekarz, 

Detektyw Smith potwierdza, że policja próbowała bezskutecznie skontaktować się z Murray'em telefonicznie, by go przesłuchać, co miało miejsce dopiero 27 czerwca, a więc dwa dni po tragicznym zdarzeniu……(Doktor zniknął, gdyż musiał OCHŁONĄĆ aby po naradzie z prawnikami przyjąć WŁAŚCIWĄ STRATEGIĘ obrony!)

29 czerwca podczas ponownego przeszukiwania rezydencji, świadek znalazł 3 torby Murraya z lekami. Dokładnie w tym miejscu, w którym wskazał lekarz, po tym jak sam się wygadał sadząc, że policja jest już w ich posiadaniu.

Detektyw pobrał taśmy z monitoringu domu. 
Żadna z kamer nie była skierowana na drzwi wejściowe.
Jedna kamera znajdowała się na bramie wjazdowej, druga z tyłu domu.
Smith twierdzi, że wspólnie wyselekcjonowano nagranie, które należy przegrać.
Nie prosili o więcej materiału z kamer monitorujących.
Świadek zeznał, że pomimo tego, iż dom był zamknięty i była tam ochrona, niektóre osoby zostały dopuszczone do wejścia 26, 27 i 28 czerwca.
Nie wie, czy prowadzono rejestr gości w rezydencji po śmierci Michaela do 29 czerwca 2009……….....(obrona JUŻ WĘSZY czy ktoś mógłby wejść i ewentualnie zacierać ślady - w domyśle podrzucić co nieco, aby pogrążyć lekarza).
Tylko po co? 
Kto miałby np. podrzucić propofol , który zakupił Murray i SAM przyznał się do jego podania Michaelowi???? 

Następny błąd w przeszukaniu wytknięty przez obronę Murraya: 

Członkowie rodziny MJ znaleźli starą, zwietrzałą marihuanę w szafie i sami oddali policji.
Należy pamiętać, że Michael nie był właścicielem rezydencji. 
Wynajmował ją od początku 2009 roku.
Zatrudniał Murraya, ochronę, pokojówki, kucharkę, nianię, którzy byli dopuszczeni do poruszania się po domu w zakresie wykonywania swoich obowiązków, a więc praktycznie wszędzie, poza sypialnią Michaela.

Michael nigdy nie brał żadnych narkotyków, co potwierdziła autopsja.
Jego organy wewnętrzne były pozbawione najmniejszych śladów używania tego rodzaju używek, tym samym BYŁY ZDROWE! i znajdowały się w dobrym stanie fizycznym, co potwierdził patolog sadowy, wykonujący sekcję.

27 sierpnia 2009 roku śmierć Michaela Jacksona została uznana za morderstwo!
Porucznik z LAPD polecił, aby śledczy z biura kornera przestali rozpracowyeać innych lekarzy poza doktorem Conradem Murrayem.
                        .................................................................................CDN


źródlo: MJPT  tłumaczenie:anialim
http://mjloveanddreams.jun.pl/
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

wtorek, 11 października 2011

Proces...Zeznania Murray'a (cz.9)

Przesłuchanie doktora Conrada Murray'a przez LAPD 27.06.2009 w obecności jego adwokata.




Skrót transkryptu, odtworzonego w sądzie 7.10.2011r.
Część 1


Doktor Conrad Murray po raz pierwszy zetknął się z Michaelem Jacksonem w 2006 roku.
Sądzi, że wtedy na pewno nie był jego jedynym lekarzem.
Jest kardiologiem.
Poznali się przez asystenta MJ – Michaela Amira Williamsa, który jest synem pacjenta Murray’a.
Michael i dzieci chorowali na grypę.
Opiekował się wtedy nimi przez około dwa miesiące.

Następny bliższy kontakt został nawiązany ponownie przez Brata, tak zawsze nazywa lekarz, M.A.Williamsa i dotyczył propozycji objęcia całościowej opieki medycznej podczas przygotowań i w trasie serii koncertów TII w Londynie.

Musiałbym znać więcej szczegółów i tyle - to było sedno pytania – szczerze wyznaje Murray śledczym.
Owo sedno zapewne dotyczyło honorarium, które początkowo miało wynosić 5 milionów dolarów, ale ostatecznie zgodził się na 150 000 miesięcznie.
Porozumienie w sprawie wynagrodzenia  zostało zawarte z organizatorem i promotorem koncertów.
Michael decydował, AEG miało być płatnikiem.

Śledczy pyta o ogólny stan zdrowia Michaela.
Conrad Murray odpowiada:
Ogólnie mówiąc, nie był osobą, która dobrze się odżywiała. Był bardzo szczupły. Wiedziałem, że prawdopodobnie odwiedzał innych lekarzy, zatem nie jestem pewien, czy do końca był szczery w sprawach ogólnego stanu zdrowia, jednakże podczas pobieżnego badania fizykalnego nie zauważyłem żadnych poważniejszych zmian, poza nadwichnięciem prawego biodra


24.06.2009r. jak zwykle czekał na Michaela w jego rezydencji.
Po za niedzielą spędzał tam 6 dni w tygodniu od 2 miesięcy, odkąd został jego osobistym lekarzem.
Michael wrócił z próby około 1 w nocy zmęczony i znużony.
Skarżył się, że traktują go jak maszynę.
Wziął prysznic i wrócił do sypialni.
Murray wysmarował go maścią na przewlekłe problemy dermatologiczne, związane z jego vitiligo, następnie z uwagi na odwodnienie po wyczerpującej próbie, podłączył kroplówkę, bo kiedy ćwiczy i tańczy traci dużo płynów.
Rozmawiali chwilę, następnie podał lek, który miał pomóc mu zasnąć.
Michael cierpiał na insomnię, permanentną bezsenność i bardzo cierpiał z tego powodu

Kroplówka podłączona była do jego prawej lub lewej nogi, pod kolanem.
Śledczy próbują ustalić dokładne miejsce wkłucia…lekarz nie pamięta.
Michael miał kiepskie żyły, a więc szukał odpowiedniego miejsca.
Jakie leki podał? – następne pytanie.
Valium -  jedną tabletkę 10 mg, doustnie.
Efektów podobno nie było, więc podał dodatkowe leki:
Lorazepam przez kroplówkę, rozcieńczając z solą fizjologiczną.

Śledczy próbuje zrozumieć.
Czy przez inne wkłucie?
CM: Nie, powoli wstrzyknąłem.
Słucham?
CM: Przez wolno podawaną kroplówkę.
Ok. Zatem przez wkłucie założone pod kroplówkę?
CM: Nie. Kroplówka była z normalną solą fizjologiczną na odwodnienie. Niżej, w rurce jest taki port, do którego mogę wbić igłę. Zakręciłem na ten czas kroplówkę i powoli wstrzykiwałem lek przez ponad dwie do trzech minut i kiedy lek został ostrożnie podany, odkręcałem - odblokowywałem kroplówkę, która teraz znów działała.
Ok. Co było później?
CM: Cóż, obserwowałem go. Obserwowałem go, a on wciąż przez ponad godzinę nie zasypiał.
Śledczy: Jakieś dodatkowe leki?
CM: Cóż, obserwowałem go ponieważ chciałem być ostrożny. Obserwowałem wystarczająco długo, by zauważyć, czy leki działają i czy zasypia. Po jakiejś godzinie, on wciąż nie spał.
Nic się nie działo. Narzekał, że nie może spać. Dlatego po godzinie postanowiłem, że podam mu inny środek, ponieważ nie śpi, a po godzinie efekty leków powinny być już widoczne. Podałem mu lek o nazwie Midazolam.
Śledczy: Ile leku pan podał?
CM: Podałem mu 2 mg.
Również został wstrzyknięty?
CM: Tak, powoli.
Proszę podać nam czas, kiedy pan to podał, doktorze.?
CM: Mniej więcej godzinę po czekaniu na efekty Lorazepamu.
A Lorazepam podał pan o której?
CM: Cóż, kiedy nasmarowany położył się do łóżka, w piżamie. Po prysznicu, powiedziałbym.. zgaduję…około 2 w nocy.
CM: Znów czekałem. I lek nie działał. On wciąż nie spał. Powiedziałem, „Może spróbuje pan medytacji? Przygaśmy światła. Przyciszmy muzykę” – ta, przy której sypiał była głośna, „Pomasuję pańskie stopy. Proszę spróbować się odprężyć. Proszę próbować medytować.” Niechętnie, ale zrobił to. Zamknął oczy. Ucieszyłem się. Obserwowałem go przez około 15 minut, kiedy znów się obudził.
Powiedział „Po tym, jak polecił pan medytować, nie sądziłem, że to zadziała, ale chyba trochę spałem, czyż nie?” Odpowiedziałem. „Tak. Zatem próbujmy dalej w taki sposób.” I próbowaliśmy. Zrobiła się czwarta rano. Czwarta minęła, a on wciąż nie spał. O 4.30 rano dalej nie spał. I narzekał, „Muszę zasnąć, doktorze Conradzie. Muszę występować na próbach. Muszę być gotowy na koncerty w Anglii. Będę musiał odwołać mój występ. Muszę odwołać moją podróż, bo wie pan, bez snu nie mogę funkcjonować.” Odpowiedziałem, „Chcę, żeby pan spróbował. Proszę tylko próbować. Musi pan zamknąć oczy.”„Wie pan, znów zacząłem pracować”. Starał się zamknąć oczy, ale nic nie skutkowało. Ruszał nogami, wiercił się w łóżku, narzekał, „Och, nie mogę spać. Lekarstwo nie działa.” Postanowiłem, że rozsądnym będzie podanie dodatkowej dawki Lorazepamu, zatem podałem mu powoli 2 mg. Było to przed 5 rano.
Śledczy: Czy to pomogło mu się zrelaksować?
CM: Nie. Zaczynało świtać. Wciąż nie spał, wciąż mówił. Wtedy podałem mu kolejne 2 mg Versed, nie Lorazepam w taki sam sposób jak poprzednio, rozcieńczony, który wolno wstrzyknąłem i żadnych efektów. Podałem kolejną dawkę, mając nadzieję, że pomoże mu zasnąć. I to też nie pomogło. Żadnego efektu.
Sprawdziłem miejsce wkłucia dojścia kroplówki. Chciałem zobaczyć, że dostaje tę kroplówkę, a nie spływa gdzieś na pościel. Pomyślałem – gdzie trafia ten lek? Dlaczego ten człowiek nie reaguje?
Śledczy: Przez ten czas w ogóle nie oddawał moczu?
CM: Oddawał, ponieważ był podłączony do kroplówki, przez co był nawadniany.
Śledczy: Zatem dotarliśmy do 7:30. Podał pan dodatkowe leki?
CM: Tak.
I wciąż nie było efektów?
CM: Żadnych efektów.
Śledczy: Robi się późno. Co wydarzyło się później?
CM: Jest teraz 10:00 rano i nic nie działało.
Śledczy: Między 7:30 a10:00 tyko pan go obserwował i kazał medytować?
CM: Próbowaliśmy i próbowaliśmy. A teraz zaczął naprawdę narzekać, że nie może spać. Nic co robię, nie przynosi skutku, zatem będzie musiał odwołać dzień, odwołać próbę; wszystko trzeba będzie odwołać, przesunąć; a jest bardzo mało czasu przed przewiezieniem show do Anglii. Wtedy poprosił o propofol
Śledczy: Czym jest ten Propofol?
CM: To środek uspokajający, który można używać również do znieczulania…..(również? WYŁĄCZNIE doktorku!!!)
CM: Podaje się go DOŻYLNIE. Dawkę leku określamy na podstawie wagi ciała, następnie powoli podajemy kroplówkę, aby utrzymywać czas snu w organizmie.
Śledczy: Ok. Podał mu pan ten Propofol?
CM: Tak. Była 10:30.
Śledczy: Po raz pierwszy pan tego używał?
CM: Pierwszy raz, tak…… (KŁAMSTWO!!!!)  
CM: Podałem małą dawkę, która miała mu pomóc zasnąć, żeby sprawdzić, czy zadziała.
Śledczy: Ile początkowo pan podał?
CM: 25 mg. Wziąłem lek z fiolki, rozcieńczyłem go. Należy go rozcieńczyć i zwykle robię to za pomocą Lidokainy, ponieważ bardzo parzy naczynia krwionośne. To efekt uboczny. Sprawia ból. Wstrzykiwałem to powoli przez jakieś 3 do 5 minut.
Śledczy: Zatem teraz mamy mniej więcej 10:50, 11:00.
CM: Mhm
Śledczy: Co działo się później?
CM: Zasypia……..(a doktorek flirtuje sobie przez telefon)

Zapewnia śledczych, że zabezpieczył się w sprzęt monitorujący, wykorzystując wszystkie dostępne środki ostrożności……(KŁAMSTWO!)

CM: Odkąd zacząłem go leczyć, dbałem o to, by zawsze w pobliżu był tlen, żebym każdej nocy mógł zakładać mu maskę tlenową oraz pulsometr, taką plastykową rurkę mocowaną do palca ręki lub nogi.To takie urządzenie na baterie. Pokazuje mi poziom saturacji i poziom tętna pacjenta…........(KLAMSTWO!...pulsometr, według zaznania Alvareza, został założony dopiero przed przyjazdem pogotowia, po za tym najprymitywniejszy, nie był wyposażony w monitor i alarm, a lekarz przecież wychodził z sypialni).

Na tym etapie przesłuchania lekarz przyznaje, że nie pierwszy raz podawał propofol i zwykle większą(50mg) dawkę niż wtedy, a Michael reagował na lek pozytywnie.
Praktykował to od 2 miesięcy, niemal każdej nocy!
To czas intensywnych przygotowań Michaela do koncertów w Londynie…..OMG!!!
Murray rzekomo ostrzegał, że to nienaturalny sposób na sen, że lepiej byłoby przywrócić zdrowy rytm jak u większości ludzi.
Następnie przyznał, że zanim otrzymał propozycję zatrudnienia jako osobistego lekarza Michaela, rozmawiał z nim na temat jego oczekiwań i swojej roli podczas trwania przygotowań oraz późniejszej trasy koncertowej.
Miało to miejsce w Las Vegas.
Michael miał wtedy powiedzieć:
 „Conradzie, wiesz, że kiedy jestem w trasie, kiedy jestem w trasie, mam problemy ze snem. Większość lekarzy pomagało mi zasnąć na 15 do 18 godzin, ponieważ tego potrzebowałem.”
CM: Naiwnie, nie sądziłem, że sypiał pod opieką 15 do 18 godzin. Nie pomyślałem, że mówimy o codzienności.
Chciał mi to wtedy pokazać, jeszcze nim zgodziłem się na dołączenie do jego zespołu.
I dalej Michael do Murraya:
„Bo chyba nie bardzo pan wie, lub nie rozumie, że chodzi o długie godziny. Jeśli śpię 15 do 18 godzin, wtedy czuję się na tyle dobrze, by móc występować. I to większość lekarzy dla mnie robiło. Myślę, że dla pana, może być to zbyt wiele.”
CM: Dla mnie nie było to zbyt wiele…….(no cóż..po prostu pestka!)

Murray zeznaje, że wtedy Michael poszukiwał dwóch lekarzy, ponieważ zdawał sobie sprawę, że potrzebuje także anestezjologa.
Miał zatem świadomość ryzyka i chciał zrobić wszystko, aby zapewnić sobie maksymalnie profesjonalną opiekę.
Jednak tylko Murray był tak chciwy i głupi, aby się na to zgodzić.
Ujawnia śledczym nazwisko innego lekarza, doktora Adamsa, który rzekomo był gotów jako drugi lekarz wyjechać w trasę.
Obecnie od niego już z tego powodu ma pozew w sądzie za pomówienie.

Śledczy kontynuują przesłuchanie:
Co nastąpiło po podaniu 25 mg Propofolu 25 czerwca 2009r.?
CM: Michael nareszcie zasypia. Zostałem tam i obserwowałem. Monitorowałem saturację. Była wysoka, 90 procent. Tętno około 70. Wszystko wyglądało stabilnie. Siedziałem tam i obserwowałem tak długo, aż poczułem, że wszystko jest w porządku. Później musiałem pójść do łazienki. Wstałem, poszedłem do łazienki, załatwiłem się i pomyślałem również, żeby opróżnić zbiornik z moczem, jaki zebrał się przez noc.
Wróciłem po 2 minutach…. (KŁAMSTWO!)
Podszedłem do jego łóżka i byłem zaskoczony, wydawało mi się, że nie oddycha, bo zawsze obserwowałem jego klatkę piersiową, patrzyłem na ruchy przepony itd. Od razu spojrzałem na pulsometr, tętno wynosiło jakieś 122 uderzenia, sprawdziłem puls, wyczułem słaby puls w okolicach tętnicy udowej, jego ciało było ciepłe. Nie było zmian w jego kolorze. Zatem, pomyślałem, że wszystko działo się bardzo szybko, kiedy mnie nie było, w tym czasie, kiedy wyszedłem i wróciłem. Zatem od razu rozpocząłem resuscytację i usta-usta……….(ani słowem nie wspomina, że zanim zauważył, iż Michael nie oddycha, w tym czasie GADAŁ sobie przez telefon!)
CM: Zacząłem więc od ucisków klatki piersiowej, a później prędko samodzielnie zacząłem go wentylować, robiłem usta-usta. Obserwowałem, jak jego klatka piersiowa opada i unosi się. Wiedziałem więc, że dobrze go wentylowałem i dostaje powietrze. A później znów zająłem się CPR.
Robiąc to, spojrzałem na telefon. Co ważne, w tym domu nie działał żaden telefon. Dlaczego? Chyba po to, żeby uniknąć niechcianych telefonów, pan Jackson nieustannie zmieniał numer swojej komórki.
Kontynuując jedną, lewą ręką CPR, sięgnąłem po swój telefon komórkowy i zadzwoniłem do jego asystenta, Brata Michaela Amira Williamsa.
Powiedziałem mu, musisz natychmiast przysłać ochronę do pokoju pana Jacksona. Mamy problem.             

                                                        ……………………………........CDN

źródlo: MJPT  tłumaczenie:anialim
-----------------------------------------------------------------------------------------

Cardiff-chwila wytchnienia:)...Proces(cz8)

W minioną sobotę 8 października na Stadionie Milenium w Cardiff - Walia
odbył się koncert upamiętniający legendę Michaela Jacksona.
Wśród wykonawców znaleźli się miedzy innymi: Beynoce, 3T, Christina Aquilera, Craig David, Diversity, Gladys Knight, Leona Levis, Ne-Yo, Smokey Robinson,Alexandra Burke, Jackson Brothers, JLS, Pixie Lot i wielu innych.
Podczas koncertów Michael Forever - The Tribute Concert, obecne były dzieci Michaela

Prince, Pars, Blanket... nieśmiało
Prince i Paris... już lepiej:)
Blanket... tatusiu:(
Paris... kurtka Thrillera;)
Blanket... ciągle smutno
razem:)
nareszcie szczęśliwi...brawo mały!!!


---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Świadek Sally Hirschberg
Pracuje dla dystrybutora sprzętu medycznego.
Przedstawia dokumentację zamówień doktora Conrada Murray'a.
Pierwsze miało miejsce w grudniu 2006, kolejne dopiero 14.04.2009 r. i później.

Chodziło o następujący sprzęt medyczny:
zestawy do administrowania kroplówek
części zestawu do administrowania kroplówki 
kroplówki
sól fizjologiczna
strzykawki, igły, katetery 
materiały opatrunkowe 
lidokaina  
aparaty do mierzenia ciśnienia dla dzieci i dorosłych 
opatrunki
worek samorozprężalny (resuscytator)
zestaw do intubacji 
cewniki


Po śmierci Michaela niezrealizowane zamówienia zostały odwołane.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Świadek Stephen Marx
Specjalista ds.danych z komputerów.
Analizował i zabezpieczył zawartość iPhone’a Conrada Murray'a, datowane na 25.06.2009, według których o godzinie 7'03" i 9'45"telefon pobierał dane.
Świadek odczytał treść maili i załączników z 25.06 oraz wcześniejszych (24.06.)
Były to obszerne pliki danych dokumentacji medycznej i wyników badań Michaela pod zmienionymi nazwiskami: Omar Arnold i Paul Forance. 
25.06. o 5:34 oskarżony Conrad Murray odebrał e-mail z Londynu. 
Treść dotyczyła stanu zdrowia Michaela i informacji prasowych na ten temat, a także szczegóły związane z polisą ubezpieczeniową dla niego.
O 11:17 lekarz odpowiedział:
Jeśli chodzi o doniesienia prasowe powiem tylko, że zgodnie z moją wiedzą, są one całkowicie nieprawdziwe. 

Zabezpieczono również nagranie z poczty głosowej, jakie 20.06. zostawił Frank Dileo: 


Doktorze Murray, tu Frank Dileo, manager Michaela, ten niski, łysawy facet. Zapewne wie pan, że Michael miał ubiegłej nocy pewien epizod, jest chory… Sądzę, że powinien pan zrobić mu badania krwi, musimy sprawdzić, co się dzieje.



Biorąc pod uwagę obszerną korespondencję mailową w iPhonie, smsy i rozmowy jakie wykonywał lekarz podczas tragicznego przedpołudnia, trudno oprzeć się wrażeniu, że zajęty i zdekoncentrowany CM nie był w stanie sprawować należytej opieki nad pacjentem.


Na koniec odtworzono zarejestrowany10.05.2009 głos Michaela.
Całość nagrania z tłumaczeniem, przedstawiona i omówiona w poprzednim poście.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Świadek Elissa Fleak
Pracuje w Biurze Koronera.
Jej zadaniem było zbadanie okoliczności śmierci Michaela. 
Sporządziła na ten temat raport.
To ona wykonała pokazane przez prokuratora zdjęcie zmarłego Michaela leżącego na szpitalnym łóżku - n
ie było widocznych przyczyn śmierci. 
Zabezpieczyła cztery próbki krwi Michaela i oddała je do analizy toksykologicznej.
W sypialni, w której zmarł znalazła fiolki propofolu. 
Zabezpieczyła następujące dowody:
fiolka propofolu z kilkoma kroplami płynu w środku
pusta fiolka po flumanezilu
leki na receptę od doktora Murray'a: 

diazepam, 
lorazepam
flomax
trazodon
flomazepam
tizanidynę
hydrochinon
benoquin
4% lidokainę
Na podłodze znaleziono resuscytator oraz butle z tlenem. 

Na stoliku nocnym zabezpieczono również: 
nasączone alkoholem waciki do odkażania, katetery (rurki) do kroplówki, gumowe rękawiczki, strzykawkę bez igły


Świadek znalazła przedmioty w garderobie, ukryte w 2 torbach, w których znalazła -w pierwszej:
pudełko rękawiczek i tubki różnych płynów
aparat do mierzenia ciśnienia
3 fiolki lidokainy
pulsomierz, 
przecięty worek kroplówki, a w nim fiolkę propofolu, którą  świadek wyjęła i sfotografowała.
lorazepam
midazolan 
wacik ze  śladami krwi oraz torbę z innymi przedmiotami medycznymi, w której była kroplówka, cewnik z workiem, opakowanie po workach kroplówki, waciki dezynfekujące, jednorazowe strzykawki, oraz inne przedmioty. 
W drugiej torbie znaleziono:
fiolki propofolu
fiolki lidokainy
fioleki midozolamu
fiolki flumanezilu
fiolki lorazepamu
fiolkę tabletek(mieszanka efedryny, kofeiny i aspiryny)
krople do oczu
strzykawki, opaskę uciskową
18 tubek benoquinu
W torbie były również wizytówki doktora Conrada Murraya 


OMG!!!
Przedstawione dowody zdecydowanie obciążają Murray'a, więc kiedy do przesłuchania przystępuje jego adwokat, następuje atak, mający na celu zdyskredytowanie świadka i jej zeznań jako niewiarygodnych. 
Obrońca przypomina o roli i zadaniach koronera śledczego oraz ważności jego pracy. 
Zadaniem świadka było zebranie największej ilości informacji w temacie przyczyny i motywów śmierci Michaela.
Z naciskiem podkreśla jak ważne jest bycie dokładnym w zabezpieczaniu i dokumentowaniu śladów.
Wytyka błędy w notatkach i zdjęciach, a także obecność odcisków palców świadka na ampułce propofolu, na którym znajdowały sie odciski palców Murray'a.
Dodatkowo znaleziono odciski 2 niezidentyfikowanych osób(??)


Na żadnym z leków nie znaleziono odcisków Michaela.
Teoria, że wybudził się po jednej dawce propofolu i sam podał więcej leku jest nieprawdopodobna ze względu na skomplikowaną dla laika technikę przetoczenia leku z ampułki do strzykawki, następnie do kroplówki.
Według zeznań Murray,a Michael miał kiepskie żyły, dlatego podawał mu leki przez kroplówkę.
Jak półprzytomny miałby samodzielnie zrobić dożylną iniekcję? I kiedy?
Lekarz sam twierdzi, że tylko na dwie minuty opuścił sypialnię.
Murray podając propofol, używał ponadto lidokainy, aby złagodzić efekt uboczny anestetyku, jakim było przykre i uporczywe pieczenie w  naczyniach krwionośnych, występujące podczas przyjmowania leku.
Michael bał się bólu i zawsze przypominał lekarzowi o lidokainie.


Doktor Murray był po to, aby prawidłowo administrować propofol.
Tylko on -za przeproszeniem lekarz!! był w stanie uruchamiać ręcznie, dawkę podtrzymującą, w celu utrzymania Michaela we śnie (w narkozie).
Michaela zgubiła rutyna jego lekarza, a może głupota?, albo niechlujstwo?
Tego rodzaju praktyka w warunkach poza szpitalnych jest niedopuszczalna!
Jeżeli jednak ten lekarz wziął odpowiedzialność za życie ludzkie, lekceważąc standardy, powinien był zabezpieczyć się w odpowiedni sprzęt monitorujący i ratujący życie oraz anestezjologa!
Na co odważył się Murray było nielegalne i nieludzkie!
Zrobił to dla pieniędzy...dla bardzo dużych pieniędzy!
Obowiązkiem lekarza było odmówić i zaproponować pacjentowi konwencjonalne leczenie insomnii - poważnej, przewlekłej choroby na jaką cierpiał Michael w chwilach presji, emocji, wysiłku ponad siły.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Świadek Dan Anderson


Anderson jest doświadczonym toksykologiem w Biurze Koronera.




W organizmie Michaela nie znaleziono żadnego alkoholu, demerolu, kokainy, marihuany czy podobnych środków. 
Znaleziono valium, lorezapam, midazolam i propofol.
W moczu znaleziono efedrynę, ale nie było jej we krwi, co oznacza, że podano ją 24-72 godzin wcześniej.

Pytany przez adwokata Murray'a o lorazepam świadek mówi, że stężenie leku nie było wyższe niż w przypadku jego terapeutycznego użytku.
Kolejny niewypał!
Obrona kombinuje, że zdesperowany po bezsennej nocy Michael, wybudzony rzekomo po małej dawce propofolu, łyknął sobie kilka tabletek lorazepamu.

Jednak nie lorazepam go zabił!...i inne leki, którymi faszerował go własny lekarz tej nocy oraz poranka, a także kilka miesięcy wcześniej, odkąd rozpoczął przygotowania do trasy koncertowej....tylko PROPOFOL!!
Znaleziony w organizmie podczas autopsji, znacznie przekroczył śmiertelna dawkę!
...................................................................................CDN
-------------------------------------------------------------------------------------------