NIE TYLKO O MICHAELU... ...Jeśli przychodzisz na świat, wiedząc, że jesteś kochany i opuszczasz go z tą samą świadomością, wszystko z czym w międzyczasie przyszło ci się zmierzyć - jest do pokonania.(Michael Jackson- Oxford 2001)
Ten blog nie mógłby powstać, gdyby nie miłość i zaangażowanie rzeszy fanów, którzy tłumaczą teksty o Michaelu Jacksonie na licznych portalach, poświęconych Królowi Popu.
Szczególne wyrazy uznania kieruję do zespołu tłumaczy: Ola, Anialim, Kora, Bea, Kato, Agnieszka, Butterfly26, Felicia M, Phi, Speed Demon, Tiffani, Ioretta, Marta, Nat, Bettima, Marta, Nat.
W szkole podstawowej Sandy Hook w Newton w stanie Connecticut w U.S.A. doszło do masakry. Uzbrojony szaleniec zastrzelił 27 osób, w tym 20 małych dzieci od 5 do 10 lat. Ameryka ma swój Biesłan. Bezsilny świat opłakuje niewinne ofiary kolejnego szaleńca... :(((
Michael Jackson - Little Susie --------------- wersja całościowa z polskim tłumaczeniem tekstu autorstwalizmj100 o Litlle Susie w Nibylandii Michaela Jacksona wtymmiejscu.
Pielęgniarka, wkręcona w głupi dziennikarski żart popełniła samobójstwo. Udzieliła informacji na temat stanu zdrowia ciężarnej Księżnej Cambridge, łamiąc podstawową zasadę poufności danych pacjenta. Zachowała się nieprofesjonalnie. Czy to było głównym i jedynym powodem tak drastycznego czynu najprawdopodobniej nigdy do końca nie zostanie wyjaśnione. Ponownie rodzi się pytanie o odpowiedzialność mediów. Jak daleko można posunąć się dla podniesienia wyników sprzedaży produktu jakim stał się wszechobecny news. Popyt na igrzyska był jest i będzie. Już w zamierzchłych czasach gawiedź tłumnie przybywała gapić się na wymyślne tortury i egzekucje nieszczęśników, którzy mieli na bakier z z prawem. Obecne cywilizowane czasy zdecydowanie i zapewne słusznie odrzucają tak okrutne i nieodwracalne kary, co w kontekście ewentualnej pomyłki sadowej znajduje racjonalne uzasadnienie. Nie mniej jednak uważam, że niektóre zaburzone osobowości morderców i gwałcicieli należałoby eliminować ze społeczeństwa, ale to już zupełnie inny temat. Całe zawodowe życie miałam do czynienia z mediami, chociaż na szczęście i dzięki Bogu nie jestem dziennikarką. Realizatorska współpraca pozwoliła mi poznać to wszystko od kuchni i z przykrością muszę wyznać, że prawdziwe dziennikarstwo już dawno upadło. Nie ubliżając nikomu, mając nadzieję, że istnieją jeszcze nieliczni, którzy godnie reprezentują etos tego zawodu, na własnym przykładzie i doświadczeniu stwierdzam, że takich coraz trudniej znaleźć. Brak kompetencji i profesjonalizmu są obecnie powszechne, a zapotrzebowanie na plotkę, sensację i skandal zdominowało niemal wszystkie media. Pod płaszczykiem wolności słowa plecie się co na język przyniesie, przekręca, konfabuluje, szczuje i niszczy ludzi bez krzty sumienia i odpowiedzialności, posługując się niecnymi sposobami jak podsłuch, podglądactwo, przekupywanie tzw informatorów i wkręcanie ludzi w niewybredne żarty. Wszystko dla newsa na pierwszej stronie brukowca! Jeżeli do tego dodamy manipulowanie prawdą i wydawanie wyroków zanim zapadną w sądzie to jestem za ustawowym ograniczeniem tak wypaczonej niezawisłości mediów. Można wymieniać niezliczoną ilość publicznych osób i zwykłych ludzi, wplatanych w machinę medialną, zniszczonych karier, następnie pogrążonych w niebycie. Ludzie wierzą, że skoro coś powiedziano w telewizji lub napisano w prasie to prawda. Ostatnia tragedia w Wielkiej Brytanii przywodzi na myśl inne, które wstrząsały opinią publiczną. Wystarczy przypomniećśmierć Księżnej Diany w 1997 roku, co w kontekście samobójstwa pielęgniarki, opiekującej się jej ciężarną synową 15 lat później nabiera szczególnej wymowy. Podobnie jak wtedy, w obecnym zdarzeniu udział i odpowiedzialność mediów są kluczowe.
W tym momencie nie sposób w Nibylandii Michaela Jacksona nie wspomnieć jak perfidną rolę odegrały media w życiu i śmierci Michaela Jacksona.
proszę nie fotografujcie... z tyłu obrońca Michaela, Thomas Maserau
Charles Thomson, dziennikarz i publicysta z okazji 5 rocznicy uniewinnienia Michaela od zarzutów molestowania nieletniego chłopca napisał w 2010 roku znakomity artykuł o wymownym tytule: One of the most shameful episodes in journalistic history Jeden z najbardziej wstydliwych epizodów w historii dziennikarstwa
Oto jego niektóre fragmenty, zapraszam jednak do przeczytania całości. Dzisiaj minęło 5 lat od dnia, w którym dwunastu przysięgłych
jednogłośnie uniewinniło Michaela Jacksona od ciążących na nim zarzutów
molestowania dzieci, spisku i podawania alkoholu nieletnim. Trudno
przewidzieć, jak historia zapamięta proces Michaela Jacksona. Być może
jako typowy przykład zachodniej obsesji na punkcie sławnej osoby. Być
może, jako lincz XXI wieku. Osobiście uważam, że zostanie zapamiętany
jako jeden z najbardziej wstydliwych epizodów w historii dziennikarstwa. Patrząc na proces Michaela Jacksona z perspektywy czasu, widzę media
poza wszelką kontrolą. Ogrom propagandy, uprzedzeń, wypaczeń i
dezinformacji przechodzi ludzkie pojęcie. Czytając protokoły sądowe i
porównując je z wycinkami prasowymi, widoczne jest, że proces, który
relacjonowały nam media, w niczym nie przypominał procesu, który toczył
się na sali sądowej. Kiedy okazało się, że Michael Jackson został oskarżony o molestowanie młodego
Gavin’a Arvizo, chłopca, który dzięki jego pomocy i wsparciu finansowemu zwalczył nowotwór, chłopca znanego z
tego, że trzymał piosenkarza za rękę w "Living With Michael Jackson"
Martina Bashira, w mediach zawrzało. Sieci miały taką obsesję na punkcie
skandalu z Jacksonem, że atak terrorystyczny w Turcji minął prawie bez
echa, jedynie stacja CNN zadała sobie trud transmitowania wspólnej
konferencji prasowej George’a Bush’a i Tony’ego Blair’a na temat tej
tragedii.
Wszystkie trzy główne sieci telewizyjne niezwłocznie wprowadziły
godzinny program specjalny, skupiający się na sprawie Jacksona,
najwyraźniej niezrażone faktem, że nic nie było jeszcze wiadomo na temat
zarzutów, a prokuratorzy nie odpowiadali na żadne pytania. Zachęcone zwiększonym zainteresowaniem widzów i czytelników,
spowodowanym skandalem Jacksona, media postawiły sobie za cel, żeby
wyciągnąć z tej sprawy tyle korzyści, ile mogły. Tom Sinclair z
'Entertainment Weekly' napisał: "Eksperci medialni, od
bezkompromisowych, tabloidowych reporterów do najbardziej eleganckich
prezenterów wiadomości w telewizji, rzucili się, żeby zapełnić całe
szpalty i czas antenowy sensacyjnymi materiałami na temat Jacko i
gadającymi głowami". Kiedy media był zajęte zadręczaniem wielu szarlatanów i dalekich
znajomych o ich opinie na temat skandalu, zespół prokuratorów zajmujący
się sprawą Jacksona angażował się w jakieś bardzo wątpliwe działania,
ale media nie wydawały się tym przejmować. Większość mediów nie tylko pominęła zalew wątpliwości, a czasami
nielegalnych działań ze strony prokuratury, ale wydawała się również
całkowicie zadowolona, że może kontynuować propagandę potępienia w
imieniu prokuratury, mimo zupełnego braku potwierdzających dowodów. Na
przykład, Diane Dimond pojawiła się w programie "Larry King Live" po
aresztowaniu Jacksona i mówiła o "stercie listów miłosnych", które
gwiazdor rzekomo napisał do Gavina Arvizo. "Czy ktokolwiek tutaj ... wie o istnieniu tych listów?" spytał King. "Oczywiście", odpowiedziała Dimond. " "Ja wiem. Oczywiście, że wiem o ich istnieniu!" "Diane, czy ty je czytałaś?" "Nie, nie czytałam ich". Te miłosne listy nigdy się nie zmaterializowały. Tak czy inaczej, ta historia obiegła świat bez jednego skrawka dowodu na jej poparcie. Minął ponad rok od aresztowania Jacksona, zanim rozpoczął się jego
proces i media zostały zmuszone w tym przejściowym okresie do
podtrzymywania zainteresowania tą historią tak długo, jak tylko mogły, mając świadomość, że Jackson był związany nakazem milczenia i w związku z
tym bezsilny, nie mógł zareagować,
Chociaż większość mediów przedstawiała te doniesienia jako insynuacje, a
nie fakty, ich niezliczona ilość i częstotliwość, historie łączące
Jacksona z paskudnym molestowaniem seksualnym, w połączeniu z jego
brakiem możliwości, by je odeprzeć, miały ogromny, niszczycielski wpływ
na publiczny wizerunek gwiazdy. Jackson poślizgnął się pod prysznicem, odbił sobie płuco i został
przewieziony do szpitala. Kiedy sędzia Rodney Melville zarządził wydanie
nakazu aresztowania Jacksona, jeżeli nie zjawi się w sądzie w ciągu
godziny, piosenkarz szybko przybył w spodniach od piżamy, które miał na
sobie, kiedy został odwieziony do szpitala.
w towarzystwie ojca i ochroniarza Michael przybywa na wezwanie sędziego prosto ze szpitala
Fotografie Jacksona w piżamie obiegły cały świat, często bez wzmianki o
urazie czy powodzie, dla którego miał ją na sobie. Wielu
dziennikarzy oskarżało Jacksona o sfingowanie całego zdarzenia, żeby
zyskać współczucie, choć "współczucie" jest ostatnim słowem, jakiego
możesz użyć do opisania reakcji mediów. Zamiast opowieściami o kłamstwach Gavina Arvizo i sprzecznych zeznaniach
obu braci, szpalty gazety zapełnione były artykułami oceniającymi
piżamę Jacksona, chociaż "dzień piżamowy" był kilka dni
wcześniej. Tysiące słów poświęcono temu, czy Jackson nosi perukę, czy
nie, a 'The Sun' opublikował nawet artykuł atakujący Jacksona za
dodatki przypięte codziennie do jego kamizelki.
Wydawało się, że prasa
pisała o wszystkim, omijając jedynie temat przesłuchania chłopca, które
poważnie podważyło zarzuty prokuratury. Ten zwyczaj relacjonowania szokujących oskarżeń, z ignorowaniem
przesłuchań, które je dyskredytowały, stał się wyraźnym trendem podczas
całego procesu Jacksona. W kwietniu 2005 roku w wywiadzie z Matt’em
Drudge, felietonista 'Fox' Roger Friedman wyjaśnił: "To, o czym się nie
informuje, to to, że przesłuchania tych świadków przez obronę zazwyczaj
kończą się dla nich fatalnie". Dodał, że gdy ktoś powiedział coś
sprośnego lub wstrząsającego o Jacksonie, przedstawiciele mediów
"biegli, żeby to obwieścić" i opuszczali kolejne przesłuchania. Drudge zgodził się z tym, dodając: "Nie słysząc, jak świadek, jeden po
drugim wykłada się w trakcie zeznań. Nie ma ani jednego świadka,
przynajmniej ostatnio, który nie przyznał się do krzywoprzysięstwa we
wcześniejszym postępowaniu, w tej sprawie czy w innej". Kiedy obydwie strony zakończyły przesłuchania, przysięgli zostali
pouczeni, że jeśli znaleźli jakąś uzasadnioną wątpliwość, musieli
uniewinnić. Każdy, kto uważnie śledził proces, mógł zobaczyć, że
wątpliwości były bardziej niż uzasadnione, nie było to wcale zabawne.
Prawie każdy świadek oskarżenia, albo dopuszczał się krzywoprzysięstwa,
albo atakowany pytaniami, pomagał obronie. Nie było cienia dowodu
łączącego Jacksona z jakimkolwiek przestępstwem i nie było ani jednego
wiarygodnego świadka łączącego go z przestępstwem. Ale to nie powstrzymało dziennikarzy i ekspertów od przepowiadania
przyszłości, z Nancy Grace z CNN na czele, że wyrok będzie jeden –
winny. Obrońca Robert Shapiro, który kiedyś reprezentował rodzinę
Chandlerów, utrzymywał CNN w tym przeświadczeniu: "On zostanie skazany". Była prokurator Wendy Murphy powiedziała 'Fox News': "Nie ma
wątpliwości, zobaczymy tu skazanie". Gdy ława przysięgłych wydała 14 werdyktów "niewinny", media były
"upokorzone", powiedział Mesereau w kolejnym wywiadzie. Analityk
medialny Tim Rutten skomentował później: "Więc, co się stało, kiedy
Jackson został uniewinniony od wszystkich zarzutów? Czerwone twarze?
Refleksje? Być może trochę wyrzutów sumienia? Może wyrażenie skruchy za
pospieszny osąd? Nieeee. Zamiast tego, reakcją była wściekłość, hojnie
zaprawiona pogardą i dziwnymi, intrygującymi wyrazami twarzy. Jej celem
stali się przysięgli... Piekło nie wpada w taką furię, jak zlekceważony
i upokorzony prezenter telewizji kablowej". Na konferencji prasowej, po ogłoszeniu werdyktu, Sneddon nadal
przedstawiał Gavina Arvizo jako "ofiarę" i powiedział, że podejrzewał,
iż "status sławnej osoby" utrudnił przysięgłym osąd – wielu ekspertów
medialnych szybko podchwyciło ten tekst i zaczęło podważać wiarygodność
przysięgłych i ich werdykt. Po początkowym oburzeniu, historia Michaela Jacksona zniknęła z
nagłówków gazet. Niewiele było analiz uniewinniającego werdyktu i tego, w
jaki sposób go osiągnięto. Uznano, że uniewinnienie przynosi mniej
zysków niż skazanie. Faktycznie, Thomas Maserau mówił w późniejszych latach, że gdyby
Jackson został skazany, stworzyłoby to dla mediów "rękodzielnictwo" –
stałe zyski, codziennie, przez wiele lat tworzyłyby historię. Wieloodcinkowe sagi, takie jak opieka nad dziećmi Jacksona, kontrola nad
jego imperium finansowym, pozwy cywilne innych "ofiar" i ciągnące się
procesy apelacyjne dostarczałyby tematów na tysiące opowieści każdego
miesiąca, roku, może nawet dziesięciolecia. Pozbawienie Jacksona wolności przyczyniłoby się do powstania
niekończącego się źródła tematów na pierwsze strony gazet: Kto go
odwiedza? Kto nie? Czy ma osobną celę? Jeśli nie, kim są jego
współtowarzysze z celi? Co z jego strażnikami więziennymi? Czy ma w
więzieniu przyjaciółkę, z którą koresponduje? Czy możemy przylecieć
helikopterem nad dziedziniec więzienia i sfilmować go, kiedy się
gimnastykuje? Możliwości były nieograniczone. Licytowano się na całego,
kto mógłby zdobyć pierwsze zdjęcie Jacksona w celi, zanim jeszcze ława
przysięgłych rozpoczęła obrady.
Werdykt uniewinniający nie był tak lukratywny. W wywiadzie dla
Newsweeka, szef CNN Jonathan Klein przypomniał, że widząc werdykt
"niewinny", powiedział swoim zastępcom: "Mamy teraz mniej ciekawą
historię". 'The Hollywood Reporter' zauważył, że szybko zmontowane
programy telewizyjne o uniewinnieniu Jacksona były marnie zrobione i
miały mniejszą oglądalność niż powtórka reality show "Nanny 911".
Historia się skończyła. Nie było ani przeprosin ani odwołań. Nie
było analizy żadnego śledztwa czy przesłuchania. Nikt nie został
pociągnięty do odpowiedzialności za to, co stało się z Michaelem
Jacksonem. Media były zadowolone, że ludzie uwierzyli w ich mocno
wypaczone i graniczące z fikcją relacje z procesu. To było to.
Kiedy Michael Jackson zmarł, w mediach ponownie zawrzało. Jakie leki
go zabiły? Jak długo je zażywał? Kto je przepisywał? Co jeszcze było w
jego organizmie? Ile ważył?
Ale było jedno pytanie, którego wydaje się, nikt nie chce zadać: Dlaczego? Dlaczego Michael Jackson był tak zestresowany i miał taką paranoję,
że nie mógł nawet przespać nocy, jeżeli ktoś nie wstrzyknął mu w ramię
pełnego zestawu anestetyków? Media wyrządziły krzywdę zarówno opinii publicznej jak i Jacksonowi. Po
stoczeniu tej walki, przejściu przez ten wyczerpujący i przerażający
proces, usiany ohydnymi oskarżeniami i zabijający godność, Michael
Jackson powinien być zrehabilitowany, kiedy przysięgli jednogłośnie
wydali 14 wyroków uniewinniających. Jednak nieodpowiedzialne relacje
mediów z procesu uczyniły niemożliwym to, żeby Jackson kiedykolwiek
poczuł się naprawdę zrehabilitowany. System prawny może uznał go za
niewinnego, ale opinia publiczna, ogólnie rzecz biorąc, ciągle myśli
inaczej. Zarzuty, które zostały obalone w sądzie, były niekwestionowaną
prawdą dla prasy. Niewiarygodne zeznania były prezentowane jako fakty. Wszystkie działania obrony zostały zignorowane.
Kiedy pytano przysięgłych o tych, którzy powątpiewają w werdykt, odpowiadali: "Oni nie widzieli tego, co my widzieliśmy". Mają rację. Nie widzieliśmy. Jednak powinniśmy byli wiedzieć. A ci,
którzy nie chcieli nam mówić o tym, pozostali na swoich posadkach,
niekontrolowani, bezkarni i wolni, mogą zrobić dokładnie to samo
każdemu, komu zapragną.
Thompson ma rację!
Bezkarni,wolni, niekontrolowani, maja władzę!
Jak sępy czekają, aby dopaść kolejną ofiarę.
Najgorszy okres w życiu Michaela Jacksona przypadł na czas oskarżeń i procesu.
Tragiczny finał tego, co ze strony mediów spotykało go nagminnie na każdym etapie życia i kariery.
Pomimo uniewinnienia Michael na zawsze już pozostał ze złamanym sercem, co w prostej linii doprowadziło do śmierci w 2009 r.
Świat wstrzymał oddech, a te same media, które nazywały go samozwańczym królem popu, Jacko Vacko, dziwolągiem i pedofilem przybrały fałszywie żałobny ton.
Obecnie paparazzi śledzą jego dzieci.
Jak dotąd nie wytropili żadnego skandalu, ale z pewnością to tylko kwestia czasu.
Michael dbał o swoją prywatność.
Przez całe życie udzielił zaledwie kilku wywiadów, ulegając naciskom ze strony managerów i speców od wizerunku.
Mniej więcej były do siebie podobne i nie wnosiły niczego nowego, czego oczekiwały żądne sensacji media.
Z braku nowych historii, zaczęto tworzyć własne, gdyż zapotrzebowanie było ogromne.
Popyt czyni podaż.
Dlaczego po prostu nie powiesz ludziom, że
jestem kosmitą z Marsa? Powiedz im, że jem żywe kurczaki, a o północy
odstawiam taniec voodoo. Uwierzą we wszystko, co powiesz, bo jesteś
dziennikarzem. Ale jeżeli ja, Michael Jackson, powiedziałbym: Jestem
kosmitą z Marsa, jem żywe kurczaki i odstawiam taniec voodoo o północy, ludzie mówiliby: Człowieku, ten Michael Jackson to świr. Jest totalnie
stuknięty. Nie można wierzyć żadnemu słowu, które wychodzi z jego ust.'
Michael Jackson
(1995)
Z radością w sercu celebruję tę datę, ponieważ świat, a nawet polskie media nie zapomnieli o tej rocznicy.
Jako polska fanka jestem dumna i wdzięczna za szereg publikacji jakie ukazały się dzisiaj w tym temacie na łamach prasy, w radiu, w stacjach telewizyjnych, oraz na portalach internetowych.
Wystarczy wpisać hasło: Michael Jackson - 30 lecie Thrillera i naprawdę jest o czym czytać, do czego serdecznie zachęcam... :)
Nie będę tego powielać, bo wielokrotnie pisałam o Thrillerze na tym blogu między innymi w postach Era Thrillera iApogeum.
Kto nie czytał dotąd, lub kto ma ochotę sobie przypomnieć zapraszam tu i tu.
Warto w tym momencie przypomnieć sukces Thrillera z okazji 25 lecia wydania płyty.
Londyn 2006... ostatnia gala World Music Awards z udziałem Michaela.... przeżyjmy to jeszcze raz, tym bardziej, że z polskim tłumaczeniem.
W drugim filmiku Michael wychodzi na scenę w finale We are the World (4'20") jako gość, nie jako wykonawca.
Publiczność szaleje.
Ktoś wręcza mu mikrofon... problemy realizatorów z nagłośnieniem....Michael pozdrawia wszystkich, ale to nie jest występ, ponieważ takiego nie było w planie.
Miał odebrać tylko swoją diamentową nagrodę za całokształt Thrillera.
Kończy się transmisja telewizyjna, a właściwie urywa przed zakończeniem finału.
Na drugi dzień niektóre brukowce napisały,że Michael Jackson został tego wieczoru... ??....... wygwizdany.
Bez komentarza!
Jak było każdy widział, a jednak media posunęły się do takiej podłości.
Byłam wczoraj w Multikinie na koncercie.....: Queen i Freddie Mercury Nepstadion 1986 (Budapeszt - Wegry)
Zachwyt, wzruszenie i smutek nie pozwoliły mi zasnąć i dołująca świadomość, że już to tylko historia.
W dokumencie wyświetlonym przed koncertem Freddie mówi: Będę występował dopóki będę żył, co brzmi proroczo.
Już wtedy wiedział, że nosi w sobie śmiertelny wirus, aczkolwiek fizyczna forma była jeszcze bez zarzutu.
Być może zabijał się powoli i przedwcześnie realizując mordercze trasy koncertowe, nie oszczędzając osłabionego i bezbronnego organizmu.
To była cena jaką przyszło zapłacić 24 listopada 1991 r .
Świat wtedy niewiele wiedział o AIDS.
Freddie wiedział co go czeka... Będę występował dopóki będę żył. -----------------------------------------------------------------------------------
W kontekście wczorajszego wieczoru.
19 grudzień 2012!
Immortal Ciruqe du Soleil Michael Jackson!
Jestem szczęśliwa!
Nie mogę się doczekać!
ale nie wiem jak przeżyję Berlin.. :(
Zombi, duchy, potwory!
Horror oraz taniec żywych trupów czyli oswajanie śmierci po amerykańsku.
Mam nadzieję, że u nas się nie przyjmie tak łatwo i to nie tylko dlatego, że Kościół potępia Halloween, utożsamiając je z kultem szatana.
Ostatnio przejawem takiej postawy są organizowane przez księży i katechetów szkolnych marsze Wszystkich Świętych, mające stanowić alternatywę dla młodzieży, uczestniczącej w zabawie Halloween Śmieszy mnie to trochę. W naszej Polskiej tradycji zakorzeniony jest piękny zwyczaj odwiedzania cmentarzy w Dniu Święta Zmarłych. Zaduma... refleksja nad przemijaniem... wspomnienie tych, którzy odeszli. Łuna świateł nad nekropoliami... kwiaty... rodzinne spotkania przy grobach bliskich. Wszystko to sprawia, że dzień ten jest dla mnie niezwykły... piękny i bardzo ważny. I może to dziwne, ale nie jest smutny, jednak szaleństwa Halloween są mi obce. To nie moja bajka. Nie mniej jednak nie przeszkadzają mi wcale, a dorodna dynia, zamieniona w lampion dumnie stoi na parapecie mojego okna. Po tym wstępie może być już tylko Thriller. Fenomenalny, kultowy Thriller, który uczynił Michaela Jacksona najpopularniejszym wykonawcą na Ziemi. Do dzisiaj niepokonany. Dla mnie kojarzy się jeszcze z ostatnimi chwilami jego życia... :(((
Podczas ostatniej próby do This is it Michael po raz ostatni wykonał słynnego Thrillera. Uświadomiłam sobie własnie , że to niesamowite. Zaledwie kilka godzin przed śmiercią zanim Murray naszpikował go propofolem, po czym zostawił samego w sypialni, romansując przez telefon z przyjaciółką. Kiedy wrócił Michael już nie oddychał. Czarna puchowa kurtka, którą ma na sobie Michael podczas wykonywania Thrillera, niedbale porzucona na podłogę łazienki po powrocie do domu, jest widoczna na policyjnej fotografii, stanowiącej dowód w sprawie przeciwko lekarzowi, odpowiedzialnemu za jego śmieć.
W dzisiejszą noc szczególnie ten widok mam przed oczami... Michael... ta kurtka, chroniąca go przed zimnem w czerwcowy wieczór... wcześniej wspaniała próba... i jego ostatni Thriller. Jak niewiele potrzeba, aby ludzkie życie zgasło.... pstryk!.. i po wszystkim.
... W naszej najciemniejszej godzinie
W mojej najgłębszej desperacji
Czy będziesz się nadal troszczyć?
Czy będziesz tam?
W moich próbach
i w moich uściskach
Poprzez nasze zwątpienia
I frustracje
W mojej przemocy
I turbulencji
Poprzez mój strach
I moje wyznania
W moich udrękach i w moim bólu
Poprzez moją radość i mój smutek
W obietnicy innego jutra
Nigdy nie pozwolę ci odejść
Pozostaniesz na zawsze w moim sercu... :) Will You Be There- Michael Jackson ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Empik
oferuje znacznie obniżoną cenę na to przepiękne, luksusowe wydawnictwo o
Michaelu Jacksonie z 2010 roku. Dotychczasowa cena 130 zł, obecna 53 zł!!!
Jeśli ktoś dotąd nie nabył warto zamówić, bo okazja jest niebywała.: http://www.empik.com/lege...87618,ksiazka-p Format nieco większy niż A4. 164 strony. Twarda okładka. Luksusowy papier, eksponaty i fotografie.
Jason King w swoim tekście opisuje powszechnie znane fakty z życia i
kariery Michaela bez podejmowania żadnego stanowiska, co już jest niemałą zaletą książki.
Dla nas fanów może to stanowić pewien problem, ponieważ autor
przedstawia Michaela realistycznie, bez zbytniego patosu i
sentymentalizmu jako człowieka pełnego sprzeczności, genialnego artystę o
imponujących osiągnięciach.
Z wieloma opiniami autora zgadzam się, chociaż jako kochająca fanka, wyraziłabym je nieco inaczej... z miłością do mojego Idola... :)
Dla mnie ten tekst jest drugorzędny wobec całej książki.
Najmocniejszą jej stroną są fantastyczne zdjęcia Michaela i wspaniałe
eksponaty, zamknięte w ślicznych pergaminowych kopertach. Ozdobione kolorowymi znaczkami z koroną King of Pop stanowią prawdziwy
rarytas tego wydawnictwa.
Zawierają dokumenty, pamiątki, plakaty, maski, bilety i autograf.....cudo!
Naszpikowane unikatowymi fotosami i przedmiotami, uzupełniają obraz fascynującego, a zarazem skomplikowanego życia Michaela.
Projekt „muzeum w książce” umożliwia dostarczenie czytelnikowi mnóstwa
wyjmowanych przedmiotów, włącznie z takimi rarytasami, jak wybrane
strony z almanachu szkoły średniej, do której Michael uczęszczał, patent
na buty do skłonu antygrawitacyjnego z "Smooth
Criminal”, czy też osobliwe maski, z których korzystał podczas Dangerous
Tour, replikę testamentu i wyroku z 2005 roku, oraz świadectwo ślubu z
Lisą i wiele, wiele innych.
Przyznaje, że nie znam jeszcze całego tekstu. Mam jednak nadzieję, że styl, forma i to co
dotąd przeczytałam będzie kontynuowane.
Polecam ze względu na zawartość i cenę.
Od wczoraj jestem szczęśliwą posiadaczką 4 płytowego albumu BAD 25. 16 lipca Londyn 1988 - pół miliona luda na stadionie Wembley! Nieznany dotąd szerokiej publiczności koncert Michaela Jacksona w ramach światowej trasy Bad Tour wprawia w zachwyt i powala na kolana. Spodziewałam się, ale żeby aż tak !! Dziennikarz, popularyzator, krytyk muzyczny Joe Vogel stanął jak zwykle na wysokości zadania :)) Wspaniale, iż ktoś dobrze poinformowany, rozumiejący istotę geniuszu Michaela chce oraz potrafidzielić się
tym ze światem.
Gorąco polecam dysk z niewydanymi utworami, które nie znalazły miejsca na płycie Bad z 1987r .... coś wspaniałego! Niestety nie można nabyć go osobno. Oprócz niego w 4 płytowym zestawie Deluxe mamy: - wspomniany koncert DVD z Wembley - live Wembley audio
- zremasterowana wersja oryginalnego krążka BAD - oraz alternatywne wersje i dema zrealizowane podczas sesji do BAD
Okres lata i wakacji wyznaczył przerwę na blogu.
Nic nie usprawiedliwia jednak tej ciszy, tym bardziej, że Michael nie opuszczał mnie ani na chwilę, a i sporo się wydarzyło w minionym czasie.
Postaram sie zebrać to wszystko razem w formie newsów, zaczynając od końca.
A więc do dzieła Michaelino! ;)
Telewizja Polsat w dzisiejszą sobotę 8 września o godz .20.05.(powtórka niedziela godz.10) wyemituje słynny dokument muzyczny This Is It.
Film oferuje fanom i wielbicielom muzyki na całym świecie rzadkie zakulisowe spojrzenie na Michaela Jacksona, jego karierę i przygotowania do spektakularnego widowiska.
Niezapomniane przeżycia zestawione z obszernym materiałem, ukazującym szczegółowe próby Michaela do londyńskich koncertów, które przerywa tragiczna śmierć 25 czerwca 2009 roku.
Oglądając filmowe sceny, widzimy szczęśliwego Michaela w znakomitej gwiazdorskiej formie... charyzmatycznego, kreatywnego artystę.
Tymczasem głęboko skrywany niepokój i presja rujnują jego zdrowie, osłabiają siły.
Michael jest wyczerpany długoletnią i bezpardonową nagonką mediów.
Na zawsze ma złamane serce niesłusznymi oskarżeniami i procesem z 2005 roku.
Obawia się nadchodzącej konfrontacji.
Z jednej strony jest gotowy na powrót i pragnie raz jeszcze udowodnić światu swą artystyczną wielkość, z drugiej lęka się jak zostanie przyjęty i to go paraliżuje.
Po za tym od lat cierpi nainsomnię , która nie pozwala na regenerację sił po morderczych próbach.
Gdyby przez cały czas układało się tak świetnie jak w filmie, Michael Jackson zagrałby wszystkie koncerty i kolejny raz oczarował świat, a przede wszystkim ciągle byłby tu z nami.
Musicie obejrzeć ten dokument!
Szczególnie Ci, którzy dotąd nie mieli okazji.
Poznacie Michaela jakim cudownym i miłym człowiekiem był naprawdę.
Zrozumiecie dlaczego tak bardzo był kochany przez fanów i podziwiany przez współpracowników oraz innych artystów, a także wszystkich, którzy mieli okazje zetknąć się z Nim osobiście.
O bliskich i przyjaciołach nie wspomnę, bo oni wiedzieli to najlepiej.
Oto co kilka dni temu wyznała na twitterze jego córka, 14 letnia Paris, odpowiadając na pytanie jaki był jej ojciec?
Kim był Michael Jackson?
Pozwólcie, że odpowiedź będzie dłuższa.
Michael Jackson był królem popu, rocka i soulu. Był geniuszem. Był wojownikiem. Był więźniem w tym piekle, które nazywamy społeczeństwem. Był najodważniejszym człowiekiem, jakiego znałam. Aniołem zesłanym z niebios. Nie tylko był najwspanialszym i najbardziej utalentowanym człowiekiem, ale też filantropem, patriarchą rodziny Jacksonów. Ogniwem, które spaiało wszystkich ze sobą. Kochał i troszczył się o dzieci i bardzo zależało mu, by ten świat stał się lepszym miejscem.
Był zabawnym, szalonym, wesołym, kochającym, uprzejmym, wspaniałym, uroczym, niesamowitym i najbardziej kochającym ojcem, jaki prawdopodobnie w ogóle istniał. Jestem ogromnie wdzięczna i czuję się wyróżniona, że znałam go przez ponad dziesięć lat. Był moim życiem. Tylko przy nim byłam naprawdę szczęśliwa.
Michael Jackson był najlepszym człowiekiem, który pojawił się w branży muzycznej… i w moim życiu. Autor tłumaczenia: anialim - MJ Translate
Ściska w dołku kiedy się to czyta i żal, że On tego nie dożył.
Wiele lat temu, wygłaszając przemówienie w Oxfordzie (2001), dał wyraz pragnieniu, by w przyszłości jego dzieci zrozumiały jak kochającym i oddanym był dla nich ojcem.
Martwił się jak warunki w których przyszło im żyć ze wzgledu na jego sławę, wpłyną na ich stosunek do niego jako ojca, czy zrozumieją jego metody wychowawcze i wybaczą mu życie jakie musza prowadzić tak odmienne od innych dzieci.
I oto dzisiaj Paris, o mała córeczka Michaela, która musiała szybciej dorosnąć po śmierci taty, daje odpowiedź na na te wszystkie pytania.
Niestety Michael już tego nie słyszy...... a może jednak?
Może tam gdzie znajduje się teraz, głos Jego córki brzmi równie doniośle jak tutaj?